sobota, 5 października 2013


Z drzewa spadał, liść gdy tak wirował unoszony lekkimi podmuchami wiatru pomyślał jak cudownie, nareszcie zwiedzę świat cały. Wiatr podsłuchał ten cichy monolog a humor miał kiepski skierował zachwyconego przygodą podróżnika prosto w paszczę czarnego śmietnika. Liść nieświadom miejsca ponurego czekał co będzie dalej a wiatr choć odleciał by dalsze czynić sprawy myślał o liściu w złoto ubranym że powinien mieć lepsze widoki od śmietnikowego brzucha. Wiedziony tą myślą wrócił do parku by oswobodzić z czeluści złoty liść i nie potrafił znaleźć miejsca swego uczynku złego.
Liść tymczasem został oswobodzony ręką małą i znalazł miejsce wśród wielu podobnych sobie podróżników, jego żywot został przedłużony między kartkami starannie ułożonymi w kolekcji pewnej małej damy.

Jaki morał z tej przygody liścia się nasuwa, uważaj na wiatr a choć złoto jest na tobie to trzeba amatora by z czeluści mieć szansę wyjść. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz