niedziela, 2 listopada 2014

Otoczył się tubą własnych dokonań, gdy pisząc obracał się szukając powierzchni do pisania. Zatrzymał się i stwierdził że by kontynuować musi zniszczyć już powstały obraz. Zrozumiał że ponownie przedstawił siebie jako osobnika nie potrafiącego zaplanować nawet swojej najbliższej przyszłości, działającego impulsywnie pod wpływem każdego bodźca, niezastanawiającego się nad własnymi potrzebami, stawiającego parawany zbytecznych decyzji, gdy mając otwartą drogę do własnej prezentacji, skupił się na idei zamiast planować i rozwijać otrzymane możliwości. Przestał okręcił się wokół własnej osi,  uznał że jest w kropce, uleciały pędzone stresem możliwości. Dłuższą chwilę pozostał w bezruchu, patrzył tępo przed siebie, popadając w rozpacz tłumaczoną  ponownym żałosnym czynem. Przedłużający się stan bezruchu  spowodował w odwzorowywanych znakach ruch, dostrzegł zmianę, zielone napisy, które miał przed oczami. pochyliły się delikatnie w stronę od niego, układając się w formę kształtu wskazującego kierunek, pochylił się do przodu jednocześnie wykonując ruch dłońmi  odpychający napisy na długość ramion. Działania okazały się skuteczne, powierzchnia odsunęła się jak muślinowa kotara, nie uszkadzając znajdujących się na niej napisów. Stworzył sobie przejście, lecz ponownie spojrzał na pozostawione dzieło, zdumiało go co zobaczył. Jego droga była odwzorowana z przeciwnej strony pułapki jaką stworzył, lecz napisy znikały kierowane w jakieś miejsce, którego nie był w stanie zobaczyć. Odwrócił głowę, wytyczona szczelina dalej trwała w niezmienionej formie, wszedł w korytarz,  otoczony muślinowymi ścianami poszedł wytyczoną trasą.

Kroki, próbował liczyć każdy lecz znudziło go to zajęcie, dotknął miękkiej ściany, zajarzyła zielenią, dotknął przeciwną, aż się zatrzymał, zieleń spleciona ze złocistą wstęgą zajęła całość powierzchni jaką widział. Stał w zielono złotym korytarzu, jego stóp nie ograniczała żadna barwa, nad głową miał sklepienie stworzone przez wstęgę złota pochłanianą przez zieleń. Zmagania dwóch barw powodowały tworzenie fantastycznych tworów, które pomimo krótkiego trwania wpisywały się w pamięć obserwatora tworząc chaotyczny, pełen niepewności zapis faktów, które gdzieś w swojej konkretnej spójnej ciągłości spostrzeżeń umykały, lecz zaczynały tworzyć początek budowania teorii, mającej wyjaśnić człowiekowi, czego doświadczał w tym miejscu. Odnosił wrażenie że oglądany spektakl jakoś go dotyczy, że jest świadkiem zmagania się koncepcji i przekonań co najmniej dwóch kierunków poglądów, jaka ma być jego najbliższa przyszłość. Wewnętrzny dialog uspokoił go, przestał się zastanawiać i ruszył w dalszą drogę. Zwracał teraz uwagę na każdy szczegół, zdając sobie sprawę że wiele zależy od poznania nie otoczenia lecz relacji miedzy nim a właścicielami tego miejsca. Miał przekonanie że jest bardzo wnikliwie obserwowany i to czy uda mu się nawiązać zrozumiały dla niego kontakt zależy od woli wielu uczestników eksperymentu, w którym z własnej woli uczestniczy. Żałował tylko że nie zna reguł rozgrywanej szarady, choć czarny scenariusz intencji obserwatorów coraz częściej podkradał się do jego świadomości, wzdrygnął się i pomyślał wybrał, nikt go nie zapraszał, sam się wprosił. Łatwo było dywagować, lecz realizm zagrożenia coraz bardziej przeszkadzał mu w logicznym zespajaniu faktów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz