Otoczył się tubą
własnych dokonań, gdy pisząc obracał
się szukając
powierzchni do pisania. Zatrzymał się
i stwierdził że by kontynuować musi zniszczyć już
powstały obraz. Zrozumiał że ponownie przedstawił siebie jako osobnika nie potrafiącego zaplanować nawet swojej najbliższej przyszłości, działającego impulsywnie pod wpływem
każdego bodźca,
niezastanawiającego się
nad własnymi potrzebami, stawiającego parawany zbytecznych decyzji, gdy mając otwartą drogę
do własnej prezentacji, skupił się na idei zamiast planować i rozwijać otrzymane możliwości. Przestał okręcił
się wokół własnej osi, uznał że jest w kropce, uleciały pędzone stresem możliwości. Dłuższą chwilę
pozostał w bezruchu, patrzył tępo przed siebie, popadając w rozpacz tłumaczoną ponownym żałosnym czynem. Przedłużający
się stan bezruchu spowodował
w odwzorowywanych znakach ruch, dostrzegł zmianę,
zielone napisy, które miał przed oczami. pochyliły się delikatnie w stronę od niego, układając
się w formę
kształtu wskazującego kierunek, pochylił
się do przodu jednocześnie wykonując ruch dłońmi odpychający napisy na długość
ramion. Działania okazały się skuteczne, powierzchnia odsunęła się jak muślinowa
kotara, nie uszkadzając znajdujących się na niej napisów. Stworzył sobie przejście, lecz ponownie spojrzał na pozostawione dzieło,
zdumiało go co zobaczył. Jego droga była odwzorowana z przeciwnej strony pułapki jaką stworzył,
lecz napisy znikały kierowane w jakieś miejsce, którego nie był w stanie zobaczyć. Odwrócił głowę, wytyczona szczelina dalej trwała w niezmienionej formie, wszedł w korytarz,
otoczony muślinowymi ścianami poszedł wytyczoną trasą.
Kroki,
próbował liczyć
każdy lecz znudziło go to zajęcie, dotknął miękkiej ściany,
zajarzyła zielenią, dotknął przeciwną, aż się
zatrzymał, zieleń
spleciona ze złocistą
wstęgą zajęła
całość powierzchni jaką widział. Stał
w zielono złotym korytarzu, jego stóp nie ograniczała żadna barwa, nad głową miał
sklepienie stworzone przez wstęgę złota
pochłanianą
przez zieleń. Zmagania dwóch barw powodowały tworzenie fantastycznych tworów, które pomimo krótkiego trwania wpisywały się w pamięć
obserwatora tworząc chaotyczny, pełen niepewności zapis faktów, które gdzieś
w swojej konkretnej spójnej ciągłości spostrzeżeń umykały,
lecz zaczynały tworzyć
początek budowania teorii, mającej wyjaśnić
człowiekowi, czego doświadczał w tym miejscu. Odnosił wrażenie że
oglądany spektakl jakoś go dotyczy, że jest świadkiem
zmagania się koncepcji i przekonań co najmniej dwóch kierunków poglądów, jaka ma być jego najbliższa przyszłość. Wewnętrzny
dialog uspokoił go, przestał się zastanawiać i ruszył w dalszą
drogę. Zwracał
teraz uwagę na każdy
szczegół, zdając
sobie sprawę że wiele zależy od poznania nie otoczenia lecz relacji miedzy nim a właścicielami tego miejsca. Miał przekonanie że jest bardzo wnikliwie obserwowany i
to czy uda mu się nawiązać zrozumiały dla niego kontakt zależy od woli wielu uczestników eksperymentu, w którym z własnej
woli uczestniczy. Żałował
tylko że nie zna reguł rozgrywanej szarady, choć
czarny scenariusz intencji obserwatorów coraz częściej podkradał się do jego świadomości, wzdrygnął się i pomyślał wybrał, nikt go nie zapraszał, sam się wprosił.
Łatwo było
dywagować, lecz realizm zagrożenia coraz bardziej przeszkadzał mu w logicznym zespajaniu faktów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz