niedziela, 1 lutego 2015

Dalszy ciąg przygód kogoś kto się nie spodziewał.............

Zapadła nagła cisza, boleśnie raniąc swoją ostatecznością, słyszał szum własnej krwi, przyśpieszone tempo bicia serca i krótki urywany własny oddech, coś w nim powodowało że jego ciało stanowczo sprzeciwiało się zagrożeniu, którego wcale nie odczuwał. Zatrzymał się, opaska, którą miał na głowie zacisnęła się jednocześnie ciągnąc skórę na czubek głowy, poczuł jak cała skóra twarzy osłonięta nadal dziwną siatką ciągnie się w stronę czoła, chwycił za brodę pragnąc powstrzymać działanie jakiemu został poddany. Poczuł pod palcami rozwarstwienie, którego wierzchnia część pomimo przeciwdziałania była ściągana wraz z siatką spojoną w całość z naskórkiem całej powierzchni twarzy. Z rozpaczą złapał palcami za skórę policzków lecz rozpoczęty proces trwał nadal, szamotał się zakrywając dłońmi pozostałość procesu, który zakończył się mocnym odgłosem odrywania wraz z mocnym szarpnięciem w okolicy miejsca zwanym spojeniem czaszki. Oderwał ręce i spojrzał na dłonie, spodziewał się czerwieni opadającej kroplami lecz zobaczył maskę własnej twarzy patrzącej na niego czarnymi oczodołami gdzie w głębi miejsc na oczy przeplatały się pasma złota i zieleni splecione ze sobą w warkocz zgodnych elementów. Usta wykrzywione groteskowo poruszały się jakby szukały sposobu na wydanie z siebie dźwięku. Osłupiony odbywającym się zdarzeniem stał, przyglądając się własnej twarzy, trwało chwilę, nie potrafił sobie poradzić z wizerunkiem siebie odsunął się stąpając do tyłu,  potrzebował oprzeć plecy by poczuć choć jakieś oparcie lecz trafił na miękką substancję muślinów będących ścianami korytarza. Został otulony i oddzielony od własnego wizerunku trzymanego w dłoniach. Zamknął oczy, zgubił elementy, stracił racjonalność, gwałtownie przytulił dłonie do miejsca należnego twarzy na swojej głowie, z całą siłą jaka mu pozostała przytrzymywał treść samego siebie do czaszki. 
Biegł, ręce uniesione by trzymać własny wizerunek bolały go potwornie, biegł nie słyszał kroków, nie widział drogi, biegł niesiony przerażeniem, nieprzewidzianej możliwości  działań przeciw niemu w tym miejscu. Wiele oczekiwał, tworząc w swojej wyobraźni obraz będący wykładnią legend i plotek jakie słyszał, nagle uderzyła go myśl że może trafił w inne miejsce niż to, do którego się kierował. Myśli przelatywały, biegł choć czuł że jest u kresu swoich fizycznych możliwości nie zaprzestawał ucieczki.
Poczuł lekkie uderzenie w prawy bok, skierował się w lewo, ponownie coś dotknęło jego prawej strony, skręcał w lewo odpowiadając na ograniczenia z prawej strony, jego kroki stawały się coraz krótsze, zorientował się ze kręci się wokół własnej osi potrącany w równych odstępach czasu przez jakieś ograniczenia. Stanął, zmęczenie kazało mu usiąść, znalazł miejsce by opaść do pozycji siedzącej lecz nogi musiał podciągnąć pod brodę. Oparł łokcie o kolana nie odrywając nadal dłoni od twarzy, bał się, bardzo się bał. Strach nie pozwalał mu na sen, ciekawość dręczyła skołataną zdarzeniami głowę, odczuwał zmęczenie,  połapał się że jest to jedyne co czuł a powinien przecież odczuwać ból, skoro zdarto mu maskę twarzy, lecz nie doświadczał oczekiwanych wrażeń.

Raptem zdał  sobie sprawę że jest przenoszony, błędnik dawał mu sygnały że jego przestrzeń zmienia położenie, próba wyprostowania nóg nie powiodła się, był zamknięty w przestrzeni wyznaczonej gabarytami własnego ciała. Skoro się coś dzieje z jego osobą to znaczy że dalej jest obiektem zainteresowania, pomyślał zapadając w stan między snem i czuwaniem, choć szansę reakcji miał ograniczoną całkowicie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz