Zapowiadana zmiana przyszła i głowa mało mi nie eksploduje, deszcz nie padał cichym
jednostajnym szmerem kropel uderzających o co się da tylko przewalił się z siłą werbli, zrywając z drzew liście. Sypnął wodą i poleciał dalej zmywając rozdeptane odpady ludzkiej i psiej egzystencji
rozmazane na brudnych chodnikach. Jesień niby jest piękna ale jakoś robi na mnie wrażenie całunu okrywającego każdy poranek, czekam na śnieg by swoją bielą wyzwolił moje oczy od spoglądania na te posuwający się stan rozkładu.
Czeka mnie ciekawa konfrontacja tego co papier przyjął z rzeczywistością, etap wstępny udało mi się przejść, chyba, w tempie na błysk uzupełniłam niekompetencję przedstawionych dokumentów i oczekuję telefonu potwierdzającego zainteresowanie moją skromną osobą. Wiek co prawda mnie dyskwalifikuje na przedbiegu ale kto zgadnie jak
to się poukłada.
Nie wiem jak to się dzieje że sprawy nie rozkładają się wachlarzowo tylko następują wyskoki ich spiętrzenia co powoduje że trudno jest wybrać priorytet.
Bądź konsekwentna mówi do mnie ostoja a
paskudnik z chichotem powtarza twój trud nic
nie da, szlag częściej racje tego durnia do mnie przemawiają niż spokojne argumenty ostoi. W końcu oba twory są mną i wyboru specjalnego nie mam, bacznie tylko zwracam uwagę na szerokość kanału nadawania by żadna z racji nie spowodowała katastrofy w postaci nic nie robienia lub nadmiernej uwagi skierowanej
do nikąd.
Niewiele czasu minęło by potwierdzenie pierwotnego znaku ostrzegawczego danego przez intuicję (muszę pomyśleć jak ją ubrać w kształty) przybrało realny wymiar. Może się zdarzyć że czytelnik pomyśli o symptomach złej jakości osobowości ale nic takiego, z moich obserwacji wynika że każdy człowiek z tych mi znanych uprawia dialog wewnętrzny. Można ze smutkiem dojść do wniosku że taki stan rzeczy dotyczy ludzi samotnych, nic
bardziej mylnego. Brak możliwości wypowiedzenia się do słuchacza obiektywnego i pozbawionego zapędów moralizatorskich powoduje rozmowę ze sobą i tyle.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz