Codzienny cykl
zamknięty w niezmiennym tańcu zwykłych czynności załamuje się w dniu gdy
przestaje być potrzebny pozostawiając po tej pseudo organizacji pustkę.
Świetnie jest gdy można go wypełnić płynnym działaniem związanym z potrzebą
realizacji założeń. Ale ten spontaniczny dar tworzenia czegokolwiek często jest
niedostępny jak zatrzaśnięta brama bez klucza. Każda próba przekroczenia kreski
niemożności powoduje coraz większą frustrację i niechęć. Walnąć to wszystko i
nie pozwalać na bieganie zbytecznych projekcji bo okazują się smrodliwym
ukazaniem własnej niemożności, pogłębiając uczucie zbytecznego wysiłku. W
logice założeń i budowaniu konstrukcji potrzeby nie ma miejsca na ich zabawy i
tendencje do naigrywania się z mozolnego budowania na nowo wizerunku
potrzaskanego przez obojętnych ludzi. Tyle możliwości zabicia tej narastającej
frustracji ale wybór powodujący tę pisaninę jest najważniejszy bo pozwala w
potoku słów pisanych czarną kreską na rozmowę. Nie zamierzam pytać lub myśleć
że podlegam czemuś dziwnemu w ukrytych poszukiwaniach i zadawanych pytaniach
słychać drganie niepewności, konieczność porównań jakaś rywalizacja nie mająca
sensu i uzasadnienia a w końcu pewnie chodzi o akceptację i świadomość że
poniesiony wysiłek znajdzie u kogoś przynajmniej chwilowe zainteresowanie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz