Wyglądam
przez okno, znowu smutny dzień bez pozdrowienia od słońca. Zachmurzone niebo i niechęć szczera do robienia czegokolwiek. Nie poddawajmy się jednak bo najłatwiej jest położyć się,
przykryć kocykiem i oczekiwać ale tak do końca to nie wiem na co. Kiedyś mi powiedziano żebym nie wymagała pomysłów na życie
od innych tylko sama stwarzała swoją
własną
przestrzeń by była
moim i moich wybrańców jak chcą z niej korzystać, azylem. Kiedyś te słowa
nie znaczyły zbyt wiele ale dzisiaj dopełniają obraz delikatnym konturem ramki
zamykającej to co najważniejsze.
Doniesienia
ludzkich poczynań informują o odkrywaniu i klasyfikowaniu zdarzeń ponoć naturalnych a wgranych w bycie nasze
tutaj. Szok przeżyłam patrząc
na śnieg okrywający nie mazowiecką ziemię
tylko arabskie dominia, ostrzeżenie ale kto się nad tym zastanawia. Człowiek
jest tak pewny bycia panem tej ogromnej planety że
nie słucha sygnałów, nie widzi wyraźnego wytyczonego już dawno kierunku. Podobno nie wolno antropomorfizować ale mam wrażenie o potrzebie weryfikacji wielu
aksjomatów bo rzeczywistość jasno wskazuje że pomimo burzliwego w ostatniej dobie rozwoju
cywilizacyjnego jesteśmy skazani na kaprysy lub inaczej
przedstawiając nieznany nam rytm procesów zachodzących na ponoć poznanej planecie. Mamy grudzień a przyroda zwiastuje że
zima może dla terenów tradycyjnie obejmowanych tą porą roku zniknąć przemieszczając się
w miejsca, które
pojęcie zimy mają zapisane w książkach, które może
czytają.
Ps.
wyjrzało zza chmur, cudny dzień się zapowiada !!!!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz