niedziela, 12 stycznia 2014

Wiatr dostał dzisiaj ogromnej energii przyczyna może udowodniona ale czy prawdziwa nie wiadomo, z głośnym świstem przedziera  się przez szczeliny starego okna powodując zawirowania świeczek, których cieniutkie knoty ledwo utrzymują płomyki ognia na swoich krótkich włóknach. Rozłożona książka czyta samą siebie przewracają swoje kartki w sposób wskazujący na wnikliwe analizowanie każdego akapitu i powracanie do zapomnianej natychmiast treści. Kubek stojący obok książki paruje delikatną wstęgą uciekającego ciepła w kształcie zatroskanej twarzy z mocnym grymasem niezadowolenia, spojrzenie zapłakanych oczu nie zmienia nic w obrazie stołu. Dziewczyna zajmująca miejsce w wysokim fotelu co jakiś czas lustruje stan posiadania ale jedyne co ulega zmianie dotyczy niknących pod wpływem ognia świec.
Pokój z oknem stanowiącym ciekawy instrument dla wiatru oświetlony jedynie świecami więcej skrywał niż pokazywał swojego wyposażenia ale to nie miało dla dziewczyny żadnego znaczenia, tutaj miała być a fotel był całkiem wygodną fortecą pozwalającą obserwować bez przeszkód spektakl odbywający się za oknem z wiatrem i deszczem w roli głównej. Szyby odgradzające ją od wpływu zmagań żywiołów raz lśniły diamentami pojedynczych kropel deszczu by za chwilę zamienić się w lśniąca powierzchnię  bez skazy. Chwile gdy jakieś pojazdy rzucały snop światła na scenę obserwowaną przez jednego widza ożywały drzewa smagane wiatrem wykonując tajemny taniec by pozbyć się nadmiaru deszczu na swoich gałęziach uderzały zrzucanymi kroplami w powierzchnię szyby pokazując obserwatorowi niesłychane historie zapisane w każdej kropelce spływającej po gładkiej tafli szyby. Rytmiczne uderzenia kropel wody powodowały że wszystkie problemy zapisane w łzach wysychających na policzkach przestały być ważne, spokojne, delikatne objęcia zmierzchu przykryły problemy dnia dając oczekiwaną chwilę niepamięci.

Wiatr znudzony brakiem aplauzu dla swoich wyczynów zmienił swoje zainteresowanie starym domem i odleciał szukać nowych wrażeń pozwalając by chmury towarzyszyły mu w dalszej drodze. Niebo utkane czystym światłem dalekich gwiazd odsłoniło drogę księżycowi, który swoim delikatnym światłem musnął szybę ciemną i rozpoczął co nocną wędrówkę rzucając rozproszone światło na postać młodego mężczyzny przemoczonego deszczem patrzącego w ciemne okno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz