Wysoki korytarz oświetlony przez duże okna, w kształcie skrzydeł motylich, które miały rożne kolory i powodowały że idąca korytarzem
osoba przechodziła
przez plamy różnych barw, oświetlanych załamanymi promieniami słonecznymi. Suknia Emmy w każdej z plam traciła część swej głębokiej czerni na rzecz mijanych barw, zyskując za każdym razem na swojej powierzchni nowy opalizujący ornament, by go tracić wychodząc ze świetlnego kręgu.
Korytarz opasywał kolumnę prowadząc do dalszych pomieszczeń wieży, Emma skierowała się w stronę poziomu gdzie mieściły się
pomieszczenia obecnie zajmowane przez jej gości i mieszkańców. Mijała wiele pustych pomieszczeń schodząc coraz niżej aż dotarła do jednoskrzydłowych drzwi, dotknęła ich szklanej części, ukazał się obraz pokoju o surowych kamiennych ścianach z umieszczonym centralnie po środku ogromnym paleniskiem, otoczonym kamiennymi ławami, do których były przystawione kamienne stoły. Pod oknami pomieszczenia zamkniętego ogromnymi okiennicami, umieszczono sześć foteli zwróconych do paleniska. Każdy z nich miał z prawej strony szafkę z białego kamienia, na której stała wielka butelka z bezbarwnym płynem, zamknięta kamiennym ozdobnym korkiem, obok butelek leżały metalowe młoteczki
o długich uchwytach zakończone tępymi obuchami. Przed każdym fotelem leżała tkanina przypominająca jednobarwny dywanik. Pokój był oświetlony przez małe
świetlne krążki znajdujące się nad fotelami. Emma odsunęła się od drzwi, obraz przedstawiony na szklanej
powierzchni zmętniał i rozpłynął się pozostawiając czystą szklaną wstawkę w drzwiach. Kobieta poszła dalej mijając w trakcie swojej drogi jeszcze kilka zamkniętych pomieszczeń aż stanęła w otwartych
drzwiach prowadzących
do małego pokoju. Na ścianie znajdującej się na przeciwko drzwi wisiał obraz przedstawiający wieżę widzianą z bardzo daleka, artysta przedstawił dom Emmy jako jedyny trwały element obrazu reszta otoczenia wieży była w stałym ruchu przemieszczających się obłoków, ludzi i zwierząt. Obraz tętnił swoim ubranym w ramy obrazu życiem. Tyłem do wejścia, przodem do obrazu stał w pomieszczeniu fotel, Emma podeszła do niego i uśmiechnęła się do młodego mężczyzny zajmującego siedlisko. Młodzieniec zgrabnie podniósł się i z wyrazem powagi ukłonił się;
- witaj matko, nasze wiązania dawno nie spotkały węzła;
- Edgarze nasze nici snują różne kanwy i nie mamy szansy na wspólne
węzły, pragnę
wyrazić ci wdzięczność za interesujące drgania jakie dobiegły do nas o Akte i jej prześladowcy, pomogły nam zmniejszyć jego udział w budowaniu własnej kanwy opartej na inscenizowaniu wątków bez ich kontynuacji;
-nie znam zakresu wicia tego typa, moje zaangażowanie w tę sprawę jest związane z Fasystorem w Gremium, jego wiara i naiwność spowodują że nie będziemy mieli
szansy szukania utraconej kanwy i pozostaną nam te wątki, które prowadzą do powstania węzłów tworzonych z
woli Blogdonów pragnących
tylko władzy bez utrwalania kanwy. Wiesz że to powoduje brak ciągłości i ucieczkę daru przyszłości, dla każdego
tworzącego kanwę;
- co spowodowało że masz chęć
zmian i zamierzasz tworzyć
nowe wzory?
Edgar spojrzał ze złością w zdziwione
oczy matki;
- powtarzające się obietnice i nie realizowane zamierzenia. Nie
sprostamy nakazom kanwy jak Gremium pozostanie niezmienione i pchnięte do snucia powtarzających się wzorców;
Emma straciła ochotę na kontynuację tej rozmowy lecz powiedziała;
-powtarzasz stare prawdy, niespełnione w snuciu, one przez brak realizacji utraciły ważność i możliwość kreacji nowych rozwiązań. Pozostajemy dalej w pozycji odciętych od szansy tworzenia i utrwalania bez kontroli
Gremium;
- pragniesz tworzyć bez kontroli? Błędy snucia dotkną całej kanwy, masz wyobrażenie o stratach i ograniczaniu używania nowych wzorów i barw, zniknie
rozwój
i powrócimy
do początku zawiązania możliwości,
-nie; Odparła Emma;
Edgar zagryzł usta, co może ją przekonać?
Emma tłumaczyła dalej synowi;
- dar tworzenia ma niewielu, cała reszta korzysta z drgania i wici nie wnosząc nic nowego. Przez tę ułomność zanikają umiejętności i stajemy przed problemem powtarzających się koncepcji narzuconych przez Gremium, daje to
pozorne snucie, pokolenia mijają i kręcą się wokół węzła bez mocy tworzenia. Utrzymywanie tego dalej
spowoduje niedokładność kanwy i łatanie jej przepisami urzędników wszystkich kręgów a w efekcie takie osłabienie rzeczywistości że nie zdołamy
nadać jej przyszłości.
Rozmowa z matką nie układała się po myśli Edgara;
-zawsze katastroficzna i nie dostrzegająca osiągnięć własnego wicia
w węźle, stworzyłaś wiele a nie kontynuujesz dalszych działań, dlaczego?
- twoje stałe pytania, moja sytuacja stanowi zagrożenie dla mnie i moich przyszłych węzłów. Są siły mające na celu
rozbicie kanwy, po której się poruszamy by tworzyć nowe sploty i wybarwienia. Nie potrafię ci nic więcej powiedzieć moja motta kieruje tymi zdarzeniami i wiem że należy unikać uderzeń mogących to rozbić by udowodnić że stare, wyblakłe
wzory wraz z rozciągniętą kanwą wytyczą przyszłość;
- Nie rozumiem twoich słów,
jedyne co pozostało
nowym tworzącym to opuścić tę kanwę lub znaleźć taką, która ich przyjmie;
Emma spojrzała na syna i poczuła niechęć do długowłosego blondyna, którego włosy były upięte w rodzaj węzła spod, którego wystawały bordowe końcówki ostrych szpiców włosów opadające aż na plecy, zlewając się z kolorem tuniki zakrywającej całe jego ciało. Twarz wolna od osłon miała regularne rysy, cerę koloru jasnego piasku. Patrzące na nią oczy były repliką bursztynowych oczu jej wszystkich dzieci i
potwierdzeniem przynależności do węzła, od którego dzieliło go tak wiele, pomimo braku zainteresowania
wynikiem tej rozmowy kontynuowała;
- To są twoje dążenia? Nie można tylko żądać, nadchodzi czas gdy będzie trzeba się
opowiedzieć za możliwością dalszej kreacji;
- Mrzonki, to niedorzeczne byś nie rozumiała że twoja swoboda działania wynika z zaniechania i głębokiego przekonania że nie ma żadnego zagrożenia dla obecnego stanu władzy. Działasz na obrzeżu kanwy, zniewoliłaś wielkiego lecz on został przez jądro
odcięty a jego kanwa zwinięta, skutecznie zwinięta. Wystawili go pod pręgierz zapomnienia i dramatu utraty wszystkiego co
zdobył jego węzeł i on sam. Choć
należy przyznać że powody takiego traktowania jednego z czterech Projektorów
są zagadką dla każdego z siedmiu do dwóch kręgów, jednak nikt nie chce jej rozwikłać. Jedyne na co pilnie baczą to jakie jest snucie wokół niego. Wiemy że nie przejawia działania ale jak długo?
Emma przymknęła oczy, poczuła jak skrywane przed przyrodnim bratem dziecko pręży swoje ciało, ponownie spojrzała na Edgara i zrozumiała że więzi z jego wątkiem są bardzo cienkie i mogą ulec zerwaniu. Choć przejawiała wolę by wpleść jego wątek w swoje barwy i zbliżyć się do kanwy
jego ojca Ostara poza schematem, nie potrafiła
znaleźć uzasadnienia do poniesienia wysiłku by dać synowi szansę na uwolnienie się od zależności bycia w hierarchii, miała pewność że może spowodować w ten sposób zagrożenie dla swojego wątku ukrywającego Jotana. Postanowiła wyciszyć brzmienia i drgania węzła by utrudnić śledzenie poczynań kierowanych poprzez motta.
Edgar nie pytał o nic więcej, siedząc w fotelu patrzył na matkę z wyrazem rozczarowania , zdał sobie sprawę że założenia wykorzystania jej statusu są nierealne i traci w jej węźle czas. Wstał, podszedł do matki, Emma przez krótką chwilę widziała jego ojca, zaciśnięte w złości usta, dłonie zaciśnięte w pięści i wyprężona sylwetka osobnika skłonnego do przemocy, który
nie może wyładować swojej złości, wzdrygnęła
się na to wspomnienie. Edgar gwałtownie się zatrzymał, skłonił głowę na pożegnanie i wyszedł z pokoju projekcji. Emma patrzyła jak odchodzi w mrok korytarza a zapalające się kolorowe sekwencje światła prowadzą go do wyjścia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz