Zapach
świeżo
parzonej kawy był tak intensywny że
kilka osób stanęło by
zlokalizować miejsce stanowiące
jego źródło
nie było to
szczególnie trudne, przy cukierni
Leona stało duże
jak szafa pudło z wieloma kranikami, pod którymi stały
kolorowe tacki a na nich zestawy do picia kawy, obok każdego
kranika była przywieszona w kolorze tacki metka z
ceną.
Sam
Leon z dumą wskazywał
miejsca przy stolikach jego cukierenki każdemu
kto miał
ochotę zamówić coś słodkiego
i wypić opłaconą w
maszynie kawę. Możliwość
indywidualnego serwowania aromatycznego napoju spowodowała że
cukiernicy pomagali swojemu pryncypałowi
przy obsłudze
gości.
Zaaferowani ludzie nie zwracali uwagi na otoczenie a
niedaleko od cukierenki stał samotnie stolik
chroniony przed słońcem
wielkim parasolem, przy którym siedziała nieokreślonego
wieku kobieta. Jej ubiór
nie był wyjątkowy
tylko baczny obserwator zauważyłby że każdy
ruch kobiety powoduje jakby spływanie fałd
jej ubrania na dół a
uniesienie ręki powoduje że
ruch jest odwrotny. Zgranie obu zjawisk powodowało że cała
postać była
spowita jakby płynącą
wolno falą.
Trzymany
w ręku Emmy
wachlarzyk nagle się zatrzymał bo
jego właścicielka
spostrzegła zmianę w
obrazie, który
tak wnikliwie obserwowała, kawowa maszyna wydała z
siebie dziwny dźwięk,
ludzie stojący po kawę
stracili zainteresowanie do dalszego stania w kolejce by napełnić filiżanki.
Postawili naczynka na stolikach i odeszli spod cukierni Leona. On sam mocno posmutniał i
wycofał się do
lokalu za ladę, kelnerzy z wielką
wprawą
zaczęli
składać stoliki. Po pewnym czasie na chodniku pozostała
tylko kawowa maszyna, ruch na uliczce praktycznie zamarł, jedynym
ruchomym obiektem była Emma krocząca
powolnym krokiem w stronę pozostawionego urządzenia.
Wachlarzykiem
dotknęła
jakiegoś
niewidocznego z daleka punktu na powierzchni maszyny, urządzenie
zapadło się
centralnie w swój środek i zaczęło
znikać
falując
lekko na obrzeżach, po chwili chodnik przed cukierenką
Leona był
pusty. Kobieta zgrabnie odwróciła się w
stronę wejścia
do lokalu Leona by przekroczyć jego próg gdy nagle zza drzwi wysunęła się jakaś postać spowita w obłok
migoczącego
powietrza i zagrodziła jej drogę. Emma
zatrzymała się nie
przekraczając
wejścia do cukierni, z migoczącego
obłoku
najpierw ukazała się głowa
młodej
dziewczyny a później
jej cała
postać
spowita w kokon szarych nici. Oczy miała
zamknięte
jej usta były wykrzywione w grymasie wskazującym
na odczuwanie czegoś niesympatycznego a cała
twarz była
jakoś
porozciągana,
miało się wrażenie
że
jest poddawana bardzo intensywnym działaniom dopasowywania jej do czegoś co
nie stanowiło jej wymiaru.
Emma
gwałtownie
cofnęła się by
nie mieć
kontaktu z kokonem jednak nitki wiedzione jakimś
instynktem natychmiast zaczęły spowijać jej
stopy, kobieta wykonała
kilka drobnych kroków i
przykucnęła a
jej suknia przykryła atakujące ją
nici, spowodowało to nagłe
szarpnięcie
kokonu, w który
była
zawinięta
dziewczyna, kokon zaczął
tracić
spoistość i
powoli uwalniać więźnia.
Emma obserwowała twarz dziewczyny, która straciła
maskę bólu gdy jej ciało
zaczęło wyłaniać się z
opadających
splotów. Kobieta wyprostowała się objęła
ramieniem uwolnioną dziewczynę i
odciągnęła ją od
resztek kokonu. Nie zwracając
uwagi na okrzyki dobiegające z cukierni szybkim
krokiem, prowadząc dziewczynę
oddaliła się od
miejsca tak oczekiwanych przez nią
wydarzeń.
Cukiernik
miotał się po
swoim lokalu krzycząc i złorzecząc z oddali
można
było wyłowić że:
-
to nie koniec bo on wie jak
-
uda mu się to wszystko naprawić
-
bo mu się
należy
Odchodzące
kobiety nie oglądały się za
siebie więc nie mogły być świadkami
kolejnego zdarzenia, cukierenka Leona zaczęła
pokrywać się nićmi
podobnymi do tych, które
oplatały
dziewczynę i po chwili w miejscu lokalu widniało
tylko lekko falujące powietrze.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz