niedziela, 23 lutego 2014

     Zapach świeżo parzonej kawy był tak intensywny że kilka osób stanęło by zlokalizować miejsce stanowiące jego źródło nie było to szczególnie trudne, przy cukierni Leona stało duże jak szafa pudło z wieloma kranikami, pod którymi stały kolorowe tacki a na nich zestawy do picia kawy, obok każdego kranika była przywieszona w kolorze tacki metka z ceną.
Sam Leon z dumą wskazywał miejsca przy stolikach jego cukierenki każdemu kto miał ochotę zamówić coś słodkiego i wypić opłaconą w maszynie kawę. Możliwość indywidualnego serwowania aromatycznego napoju spowodowała że cukiernicy pomagali swojemu pryncypałowi przy obsłudze gości.
Zaaferowani  ludzie nie zwracali uwagi na otoczenie a niedaleko od cukierenki stał samotnie stolik chroniony przed słońcem wielkim parasolem,  przy którym siedziała  nieokreślonego wieku kobieta. Jej ubiór nie był wyjątkowy tylko baczny obserwator zauważyłby że każdy ruch kobiety powoduje jakby spływanie fałd jej ubrania na dół a uniesienie ręki powoduje że ruch jest odwrotny. Zgranie obu zjawisk powodowało że cała postać była spowita jakby płynącą wolno falą.
Trzymany w ręku Emmy wachlarzyk nagle się zatrzymał bo jego właścicielka spostrzegła zmianę w obrazie, który tak wnikliwie obserwowała,  kawowa maszyna wydała z siebie dziwny dźwięk, ludzie stojący po kawę stracili zainteresowanie do dalszego stania w kolejce by napełnić  filiżanki. Postawili naczynka na stolikach i odeszli spod cukierni Leona.  On sam mocno posmutniał i wycofał się do lokalu za ladę, kelnerzy z wielką wprawą zaczęli składać  stoliki.  Po pewnym czasie na chodniku pozostała tylko kawowa maszyna, ruch na uliczce praktycznie zamarł,  jedynym  ruchomym obiektem była Emma krocząca powolnym krokiem w stronę pozostawionego urządzenia.
Wachlarzykiem dotknęła jakiegoś niewidocznego z daleka punktu na powierzchni maszyny,  urządzenie zapadło się centralnie w swój środek  i zaczęło znikać falując lekko na obrzeżach, po chwili chodnik  przed cukierenką Leona był pusty.  Kobieta zgrabnie odwróciła się w stronę wejścia do lokalu Leona by przekroczyć jego próg gdy nagle zza drzwi wysunęła się jakaś postać  spowita w obłok migoczącego powietrza i zagrodziła jej drogę. Emma zatrzymała się nie przekraczając  wejścia do cukierni, z migoczącego obłoku najpierw ukazała się głowa młodej dziewczyny a później jej cała postać spowita w kokon szarych nici. Oczy miała zamknięte jej usta były wykrzywione w grymasie wskazującym na odczuwanie czegoś niesympatycznego a cała twarz była jakoś porozciągana,  miało się wrażenie że jest poddawana bardzo intensywnym działaniom  dopasowywania jej do czegoś co nie stanowiło jej wymiaru.
Emma gwałtownie cofnęła się by nie mieć kontaktu z kokonem jednak nitki wiedzione jakimś instynktem natychmiast zaczęły spowijać jej stopy,  kobieta wykonała kilka drobnych kroków i przykucnęła a jej suknia przykryła atakujące ją nici, spowodowało to nagłe szarpnięcie kokonu, w który była zawinięta dziewczyna,  kokon zaczął tracić spoistość i powoli uwalniać więźnia. Emma obserwowała twarz dziewczyny, która straciła maskę bólu gdy jej ciało zaczęło wyłaniać się z opadających splotów. Kobieta wyprostowała się  objęła ramieniem uwolnioną  dziewczynę i odciągnęła ją od resztek kokonu.  Nie zwracając uwagi na okrzyki dobiegające z cukierni szybkim krokiem, prowadząc dziewczynę oddaliła się od miejsca tak oczekiwanych przez nią wydarzeń.
Cukiernik  miotał się po swoim lokalu krzycząc i złorzecząc  z oddali
można było wyłowić że:
- to nie koniec bo on wie jak
- uda mu się to wszystko naprawić
- bo mu się należy

Odchodzące kobiety nie oglądały się za siebie więc nie mogły być świadkami kolejnego zdarzenia, cukierenka Leona zaczęła pokrywać się nićmi podobnymi do tych, które oplatały dziewczynę i po chwili w miejscu lokalu widniało tylko lekko falujące powietrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz