sobota, 15 marca 2014

 Drzwi znikały pod ciosami ogromnych rąk uzbrojonych w zakrzywione szpony koloru granatowego, spadające kawałki były pożerane przez małe wydające przerażające mlaski stworki przypominające Ekte zmutowane koty o pyskach jak u hien ale ciałach wielkości szczurów. Cała sceneria była tak nierealna że strach zamienił się w rozbawienie, wiedziała że nie jest zagrożona niespodziewaną inwazją. Potwierdzenie wewnętrznej pewności przyniosło zachowanie stworzeń, które zdołałsforsować przeszkodę i z wielkim zadowoleniem podbiegły do niej i oswobodziły z krepujących ją splotów wiotkiej materii, która opadła jak wylinka, była wolna. Stanęła na nogi i spojrzała na właściciela ogromnych rąk.
Wielki łeb ozdobiony ogromnymi granatowymi oczami umieszczonymi głęboko poniżej wypukłego czoła posiadał zadziwiająco małe nozdrza, pod którymi szeroko uchylone błękitne wargi odsłaniały białe zęby. Uśmiech skierowany do dziewczyny pozwolił sądzić że stworzenie pokryte błękitnym puchem wielkości małego konia z fałdami przeźroczystej skóry między nogami  to nie tylko jej dawno nie widziany przyjaciel ze snów.
Stworzenie jednym ruchem ręki podrzuciło ją na własny grzbiet i zgrabnym ruchem podskoczyło jednocześnie chowając pod siebie nogi. Fałdy skóry natychmiast wypełniły się powietrzem i obydwoje zaczęli wznosić się szybko do góry, lekkie ruchy ciała stworzenia powodowały że skierowali się do wrót na szczycie schodów w grocie. Po chwili rozległ się tępy odgłos gdy wrota zostały zamknięte przez uciekiniera kopnięciem jednej z jego nóg. Hieno-koty zatrzymały się przed Emmą i Jotanem otaksowały ich wzrokiem i opuściły pomieszczenie również przez grotę.
Kobieta uniosła dłoń i zaczęła wykonywać palcami ruchy jakby coś zbierała, gdy uznała że jest tego dostateczna ilość zacisnęła dłoń i nagłym ruchem wyrzuciła zawartość dłoni w powietrze w kierunku ucieczki Ekty na grzbiecie błękitnego stwora.
Mężczyzna widząc działania kobiety spytał:
-   masz tych swoich posłańców na każde skinienie?
-   Nie mogę pozwolić na brak informacji o naszej córce, wiedza gdzie została zabrana pozwoli na przygotowanie dalszych naszych kroków,
-   Mam wrażenie że już ich za dużo wykonałaś. Wszystkie uszy usłyszą śpiew szczęśliwego Mogu a to może nas skazać na zagładę,
-   Nie mam złudzeń ale odczuwam działania kogoś innego zainteresowanego losem tego układu,
-   Och, ponownie myślisz że jesteś graczem, Emma jesteś tylko wyrobnikiem skazanym na brewerie tego szczególnego dziecka,
-   Jotan zaczynam się bać, Leon za dużo wie jak na ciastkarza i etatora razem wziętych. Jak on patrzył gdy Ektę się ukazała?, widziałam w jego oczach satysfakcję i dziką radość,
-   Chcesz mi powiedzieć że miał udział w pojawieniu się dziewczyny?, jak mógł to zrobić?, ma niską rangę. Pilnowałem by jej nie wysnuli, przecież on nie jest graczem, nie był w jądrze;
-   Za dużo pytań, twoja opieka się skończyła gdy poznała tam tego dziwaka. Umiała obciąć wszystkie wiązania i umknąć,
-   Jestem dzisiaj zmęczona, idziesz?
Jotan pozbył się reszty szarych nici z ubrania, spojrzał na Emmę i cała jego postać lekko zamigotała. Emma odwróciła się od mężczyzny i skierowała w stronę otworu do groty gdy poczuła na swoim ramieniu lekkie dotknięcie, odwróciła lekko głowę by przytulić policzek do męskiej dłoni, która ją dotykała. Mężczyzna drugą rękę położył na biodrze kobiety przyciągając ją lekko do siebie, ruch ten spowodował że ich ciała przywarły do siebie. Suknia kobiety rozpostarła się jak rozchylający pąk ukazując Jotanowi skrywane wnętrze. Mężczyzna delikatnie wysunął dłoń spod policzka kobiety i stanowczym ruchem obrócił ją frontalnie do siebie. Z uwagą zlustrował twarz partnerki pragnąc uzyskać przyzwolenie i akceptację do dalszych działań, Emma obserwowała kochanka  spod przymkniętych powiek, jej ciało w pełni akceptowało mające zajść zdarzenia. Poddała się oczekiwaniom partnera, ramiona ich się splotły a biodra w rytmie szeleszczącej materii opinającej teraz ich obydwoje wykonywały taniec wzajemnego zachwytu. Na podłogę opadły części garderoby  Jotana, jego uwolniona męskość w poszukiwaniu gniazda rozkoszy gwałtownym ruchem wdarła się między uda kobiety i rozpoczęła akt, do którego obydwoje dążyli świadomie od dłuższego czasu. Odgłosy towarzyszące fascynacji fizycznej kochanków wypełniły pomieszczenie powodując że ogromne kwiaty ponownie zaczęły gubić swoje gniazda jednak teraz pękały z cichym pogłosem klaśnięcia wydając jednocześnie powiew zapachu tak upojnego że cała grota tchnęła aktem spełnionej seksualności. Żadne zdarzenie nie zakłóciło miłosnych doznań Emmy i Jotana. Pomimo miłosnego spełnienia obydwoje zdawali sobie sprawę że mogą spowodować swoim zbliżeniem początek całkiem nowych zdarzeń dających starym sprawom nowy wymiar.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz