Każde uciśnięcie
palcami skóry
przewodziło bodźce
do jego mózgu
klarownie, szybko i tak że przerażenie
ustępowało
miejsca akceptacji, jednak coś mu nadal przeszkadzało w kontemplacji siebie, gwałtownie otworzył oczy i ponownie wpadł w panikę, wiedział że są
otwarte a otaczała go czarność prawie materialna, poruszył
powiekami, tak czuł je,
jednak nic. Wrócił do rąk
tutaj pomyłki nie było, czuł ciepło
własnej skóry. Coś
jeszcze, szukaj, cisza…. Całkowita cisza obleczona w ciemność była aktem ostatecznym tego preludium możliwości, zamarł, palce spoczęły niepotrzebne w tej bezgranicznej
rozpaczy niebycia. Czas mijał choć
gdzieś po za nim, co się mogło zdarzyć?
Czepiał się
strzępów informacji i obrazów zapisanych gotowych do odtworzenia
gdy tylko znajdzie pretekst do wysiłku.
Nowa informacja, prawa
strona jego ramienia odczuła zmianę,
od jego wierzchołka poczuł
chłód, który stopniowo lokalizował resztę jego ciała powodując drętwienie
skóry, odetchnął zlokalizował łokieć,
biodro, udo i dalej, dalej i koniec. Z wysuszonego gardła dobiegł go dźwięk, łza ulgi spłynęła po policzku zostawiając przez chwilę wilgotne miejsce. Mrugnął, rzęsy lekko zwarły się ze sobą
by po chwili odlecieć na przeciwne strony oka. Zamknął ponownie oczy
jednak wezbrana potrzeba ulgi spowodowała że
z jego gardła wydobył
się dźwięk skargi. Był na tyle głośny że
spowodował lawinę
odgłosów dochodzących z jakiejś odległości z tendencją do zbliżania
się w sposób przypominający chodzenie po spirali gdzie punktem centralnym była jego głowa, wraz z przybliżającymi się
szmerami czarna głębia traciła swoją mazistą
lepkość prześwitując gdzieniegdzie szarościami
i plamami ciemnego fioletu. Te zmiany uspokoiły
mężczyznę,
zaczynał powracać
do realiów świata, w którym się
znalazł pchany fantastycznymi opowieściami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz