Błękitny Bodgo spojrzał na swojego przyjaciela i nawiązał przerwaną rozmowę:
- spełniłem twoją prośbę, masz ją z powrotem;
- Mufa oni zdążyli ją naznaczyć a to oznacza koniec moich starań o ustanowienie nowej kanwy. Jądro ma
informację
o jej istnieniu, och nie patrz na mnie z wyrzutem nie zostawię jej samej ale nie wiem gdzie się udać by przeczekać czas szukania wątków tego dziwnego związku nienawiści i pożądania? Ona mnie fascynuje i mam ogromną potrzebę przebywania z nią, wiesz nie przypuszczałem że można kogoś darzyć takim uczuciem czuję się jednocześnie zniewolony i wyzwolony. Lepiej mi
się klaruje wytyczanie potrzebnych dla nas
obojga działań i widzę wiele możliwości ale jest jeszcze obawa jak ona mnie
postrzega w tym całym
obrazie własnej
przyszłości, przyjacielu jak się odnaleźć w tych zdarzeniach jak nawet nie wiem
co dalej? Odpowiedzi na zadane pytanie nie było.
Bodgo skierował pysk w stronę otworu i śpiewnym dźwiękiem dał do zrozumienia że należy opuścić to miejsce. Teol podniósł dziewczynę i delikatnie położył na grzbiecie stworzenia, które z pokorą przyjęło ten ciężar i oczekiwało na dalsze działania mężczyzny. Ten obejrzał się za siebie, cofnął do pokoju by z wysuniętej do połowy szuflady komody wyjąć prawie przeźroczysty przedmiot, schował go do kieszeni spodni i skierował się z powrotem do czworonoga.
Mufa przyglądał się wnikliwie otworowi w ścianie, którego
krawędzie coraz bardziej opalizowały z jednoczesnym falowaniem całej powierzchni ścianek otworu. Teol dosiadł stworzenia, które
natychmiast gdy poczuło
ciężar człowieka dokonało skoku w opalizującą przepaść. Impuls spowodowany ruchem w obrębie czeluści spowodował jej automatyczne zanikanie, gdy spotkały się krawędzie zamykającego się otworu nastąpił głuchy odgłos przypominający trzaśnięcie drzwiami. Kilku przechodniów
na ulicy poczuło
wibracje chodnika lecz ich uwagę przykuła całkiem
inna sprawa.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz