sobota, 12 kwietnia 2014

POWRACAM DO PRZERWANEJ OPOWIEŚCI:

Teol pociągnięty przez dziewczynę wpadł w jej ramiona, miodowe oczy spotkały bystre spojrzenie szarych oczu i obydwoje z uczuciem ulgi objęli się mocniej, nareszcie mogli być blisko siebie. Tess zdecydowanym ruchem odsunęła chłopaka i wskazała na palcem na Bodgo. Kierując wzrok we wskazane miejsce ujrzał najbardziej nieoczekiwanego przybysza jakiego mógł sobie wyobrazić;
- Mufa, jak , skąd?
Błękitny stwór w odpowiedzi pokazał całe gardło, jego błękitny puch falował a spomiędzy ust wydobył się dźwięczny ton nieprzypominający niczego co do tej pory słyszała dziewczyna. Śpiewna kaskada trwała do chwili gdy Teol machnął ręką na znak że wystarczy lub że  zrozumiał, nie wiedziała. Odsunęła się od zajętych sobą znajomych i zbliżyła się do czarnej falującej dziury na ścianie jej ruch spowodował zmianę na obrzeżach otworu, który zaczął opalizować, świadoma ewentualnych konsekwencji skierowała się nagłym zwrotem w stronę kuchenki to sprawiło że błękitny Bodgo wysunął pazurzastą rękę i przytrzymał dziewczynę odgradzając ją swoim ciałem od pomieszczenia, do którego zmierzała.
Teol bez ostrzeżenia chwycił dziewczynę w pasie i pociągnął do pokoju, zgrabnie ją obrócił, znalazł się naprzeciwko niej. Położył jej ręce na ramionach i delikatnie przycisnął ją do siebie, Tess zaczęła stawiać opór na skierowane wobec siebie działania. Wewnętrzny impuls kazał jej zniszczyć mężczyznę, który stanowił dla niej przystań i był jedynym człowiekiem, którego mogła nazwać przyjacielem.

Znamię na jej ręce eksplodowało wściekłym swędzeniem, zaczęła gwałtownie szarpać palcami naznaczone miejsce. Dziwne zachowanie dziewczyny spowodowało że spojrzał na jej rękę naznaczoną poczerwieniałym zgrubieniem, nie pamiętał podobnej skazy. Mocno zdziwiony obserwował jak jej palce wyplatają ze znamienia cienkie szare nici, które zawisły na chwilę wokół znamienia by po chwili uderzyć w jego głowę oplatając ją gwałtownie. Atak skierowany w mężczyznę wywołał u Mufy skok w stronę dziewczyny i desperackie ruchy wielkich rąk uzbrojonych w szpony zrywających tkane nici, Teol z ulgą przyjął ratunek i szybko uwolnił się z oprzędu. Tess upadła na podłogę w pozycji embrionalnej z wyciągniętą lewą ręką, która poprzez znamię dalej wysnuwała nici przerywane przez Mufę. Ciche westchnięcie zakończyło proces snucia zbytecznych nici. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz