Poczuł że powierzchnia stanowiąca oparcie dla jego leżącego
ciała zaczęła
lekko falować poczynając od miejsca gdzie powinny być stopy a kończąc
na ramionach, ruch był delikatny tylko z każdym powrotem coraz szybszy. Po chwili miał wrażenie że
jest poddawany zabiegowi masażu wykonywanego przez wiele wałków lekko uderzających jego plecy z cichym plaśnięciem gdy spocona skóra przywierała do falującego elementu. Zwiększający się
rytm uderzeń spowodował że gwałtownie
chwycił rękoma
na boki przedmiotu, na którym leżał ale między
palcami przemknęło powietrze, nie spodziewał się braku swojego podskakującego miejsca spoczynku. Przyjemność z pierwszych chwil działania
jakiemu był poddawany zniknęła a zagościł
w nim strach powodowany niekończącą się serią
wrażeń jakich nie potrafił sprecyzować. Błyskające czernie i fiolety przemieszczające się wokół niego zaczęły tworzyć
fantastyczne wzory, które śledził
przymkniętymi oczami. Pomyślał, że
to jakieś szaleństwo
i jak miał w zwyczaju gdy sytuacja powodowała narastanie stresu wyłączył swoją świadomość.
Usłyszał cichy dźwięk jaki wydaje piasek naciskany stopami chodzących po plaży ludzi, po za nim nic nie odczuwał, gdzieś zniknęło
wszystko czego do tej pory doświadczał,
rozluźnił
się, czuł
twardość powierzchni, na której leżał. Zamknięte
powieki były drażnione
jasną poświatą a policzki poczuły podmuchy wiatru, rozwarł palce i dotknął najbliższego
otoczenia swojej nogi, poczuł bardzo drobne, miałkie piaszczyste podłoże, zanurzył palce i lekko roztarł
drobiny między palcami. Poczuł jak naciskane drobiny uciekają pod wpływem nacisku. Leżał chwilę,
pozwalając palcom na dalsze próby zatrzymania
drobinek w uścisku lecz nie powiodła się żadna z prób. Przekręcił głowę w stronę gdzie jego palce przesiewały piasek i otworzył oczy.
Ręka zamarła, oczy choć w pierwszej chwili nie dostrzegły zbyt wiele zatrzymały
obraz niespodziewany i emanujący spokojem. Znajdował się na skrawku ziemi pokrytym białym opalizującym piaskiem, który był zawieszony nad ogromną
przestrzenią ograniczoną z jednej strony odległymi
górami
a za jego głową
widniał po sam horyzont obszar wody nie mający żadnego punktu mającego znaczenie dla patrzącego
człowieka, powierzchnia wody o ciemnogranatowym
zabarwieniu miała na swojej powierzchni lekko marszczące się fale rozchodzące się z pod powierzchni, na której leżał we wszystkich
kierunkach. Odwrócił głowę i spojrzał na powierzchnię nad sobą, zobaczył kłębowisko chmur zabarwionych w różnych kolorach oświetlonych żółtym słonecznym światłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz