niedziela, 20 kwietnia 2014

Poczuł że powierzchnia stanowiąca oparcie dla jego leżącego ciała zaczęła lekko falować poczynając od miejsca gdzie powinny być stopy a kończąc na ramionach, ruch był delikatny tylko z każdym powrotem coraz szybszy. Po chwili miał wrażenie że jest poddawany zabiegowi masażu wykonywanego przez wiele wałków lekko uderzających jego plecy z cichym plaśnięciem gdy spocona skóra przywierała do falującego elementu. Zwiększający się rytm uderzeń spowodował że gwałtownie chwycił rękoma na boki przedmiotu, na którym leżał ale między palcami przemknęło powietrze, nie spodziewał się braku swojego podskakującego miejsca spoczynku. Przyjemność z pierwszych chwil działania jakiemu był poddawany zniknęła a zagościł w nim strach powodowany niekończącą się serią wrażeń jakich nie potrafił sprecyzować. Błyskające czernie i fiolety przemieszczające się wokół niego zaczęły tworzyć fantastyczne wzory, które śledził przymkniętymi oczami. Pomyślał, że to jakieś szaleństwo i jak miał w zwyczaju gdy sytuacja powodowała narastanie stresu wyłączył swoją świadomość.
Usłyszał cichy dźwięk jaki wydaje piasek naciskany stopami chodzących po plaży ludzi, po za nim nic nie odczuwał, gdzieś zniknęło wszystko czego do tej pory doświadczał, rozluźnił się, czuł twardość powierzchni, na  której leżał. Zamknięte powieki były drażnione jasną poświatą a policzki poczuły podmuchy wiatru, rozwarł palce i dotknął najbliższego otoczenia swojej nogi, poczuł bardzo drobne, miałkie piaszczyste podłoże, zanurzył palce i lekko roztarł drobiny między palcami. Poczuł jak naciskane drobiny uciekają pod wpływem nacisku. Leżał chwilę, pozwalając palcom na dalsze próby zatrzymania drobinek w uścisku lecz nie powiodła się żadna z prób. Przekręcił głowę w stronę gdzie jego palce przesiewały piasek i otworzył oczy.
Ręka zamarła, oczy choć w pierwszej chwili nie dostrzegły zbyt wiele zatrzymały obraz niespodziewany i emanujący spokojem. Znajdował się na skrawku ziemi pokrytym białym opalizującym piaskiem, który był zawieszony nad ogromną przestrzenią ograniczoną z jednej strony odległymi górami a za jego głową widniał po sam horyzont  obszar wody nie mający żadnego punktu mającego znaczenie dla patrzącego człowieka, powierzchnia wody o ciemnogranatowym zabarwieniu miała na swojej powierzchni lekko marszczące się fale rozchodzące się z pod powierzchni, na której leżał we  wszystkich kierunkach. Odwrócił głowę i spojrzał na powierzchnię nad sobą, zobaczył kłębowisko chmur zabarwionych w różnych kolorach oświetlonych żółtym słonecznym światłem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz