Środkiem ulicy szła wysoka kobieta ubrana w czarną mieniącą się szatę, towarzyszył jej mężczyzna przewyższający ją wzrostem, który
całkowicie odcinał się od czerni ubrania kobiety beżowym dobrze dobranym zestawem garderoby
nie mającym odniesienia do żadnej określonej trendami nazwy. Para szła szybko jednocześnie głośno rozmawiając ze sobą:
- cała twoja intryga stała się jednym wielkim niewypałem, ten cudak jak go nazywasz był szybszy i zabrał ze sobą Akte,
- milcz, nie chodzi o jej fizyczną postać, musimy się koniecznie dostać
do jej mieszkania. Przestań robić mi zarzuty a zacznij wić bo inaczej wszystkie wątki znikną. Jotan gwałtownie się zatrzymał na te słowa,
- jak śmiesz, nie mogę złamać danej obietnicy;
- och, nie bądź śmieszny, wyduszono ją z ciebie nie dając nic w zamian. Masz przy sobie Akte?
Nie, ktoś manipuluje, dochodzą nowe zdarzenia i teraz jeszcze to.
Jej ręka chwyciła łokieć mężczyzny i gwałtownie skierowała go w swoją stronę. Smutny uśmiech pełen ukrytej satysfakcji spowodował u Jotana całkowite zdumienie.
- zrobiłaś ze mnie ponownie dawcę Emma? Jej oczy błyszczały jak promyki słoneczne odbite w toni oceanu, tak
Jotan, życie dajemy, nowe życie i możliwości.
Spojrzał w te rozświetlone oczy i pomyślał, co powodowało że pomimo możliwości był partnerem tej dziwnej kobiety? Wiedział że jej założenia mogą już dzisiaj być nieaktualne ale wspomnienie jej ciała przyprawiało jego zmysły o kosmiczną ekstazę, która zamieniała wiele martwych wypalonych światów, nowy bodziec, to pchnięcie będące darem, o którym
wiedział tylko on.
Emma prawie biegła a szelest jej ubrania przypominał granie wiatru wśród wysokich traw, nie zatrzymując się wkroczyła w czerń klatki schodowej prowadzącej do mieszkania Akte, pokonując schody poczuła odpychające pole, Jotan podążający za nią chwycił jej ramię powodując gwałtowne zatrzymanie kobiety. Wymienili
spojrzenia, obecność
Leona była wyczuwalna jak opar smrodu nad rozległym bagnem.
Kobieta zdecydowanym ruchem sięgnęła do kieszeni i wyjęła fotan, który
rzucony w powietrze zaczął
wahadłowym ruchem od ściany do ściany wznosić się w kierunku drzwi do mieszkania
zajmowanego przez ich córkę. Oczekując na oczyszczenie drogi Jotan ponownie
spytał;
- jesteś pewna że nasze działania zostaną niezauważone i zdołamy ochronić Akte?
- nie wiem teraz przepełnia mnie czas oczekiwania, musimy
przerwać jej poszukiwania tutaj i stworzyć azyl by nasz potomek miał czas na dojście do wiązania.
W trakcie ich rozmowy fotan oczyścił drzwi z pozostawionych przez Leona
strażników i usunął barierę odgradzającą dostęp do mieszkania Akte. Emma i Jotan
weszli do udostępnionego
lokum, kobieta bez namysłu
skierowała swoje kroki do pokoju z balkonem, w
którym na ścianie
oświetlonej promieniami słonecznymi wisiał obraz o ciekawej treści. Malarz przedstawił na płótnie
scenę, w której
dwie czarne postacie przypominające swoim wyglądem Emmę walczą z przedstawionym tyłem wojownikiem o przedmiot spoczywający na masywnym kamieniu o płaskiej powierzchni. Leżący powód
zatargu nie miał
określonego kształtu był jedynie plamą substancji o połyskującej srebrno-złotej barwie.
Wysoki wojownik miał odkryty tors, jego masywne plecy były naznaczone głębokimi, cienkimi bliznami a barki nosiły ślady głębokich ukąszeń pozostawionych przez zęby drapieżnika odrywającego kawałki mięśni mężczyzny. Obie postacie walczące z wojownikiem miały ukryte ciała i twarze w zwojach czarnych strojów
ale każdy w nich połyskiwał innym odcieniem. Przedstawione
postacie były
obserwowane przez stworzenia ukryte w roślinach okalających miejsce starcia, całości obrazu dopełniała rama będąca odwzorowaniem wszystkich barw ujętych w obrazie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz