niedziela, 27 kwietnia 2014

Usłyszał dźwięk znany z wspomnień dziecięcych jak stary zegar w takt wahadła przesuwał swoje przekładnie by pokazywać następne godziny odmierzanego czasu. Spojrzał przed siebie i natrafił na uporczywe spojrzenie oczu spoglądających na niego z odbicia w ogromnym lustrze, które ukazało się przed nim na ścianie za ladą. Zdumiała go siła tego spojrzenia, poczuł się jak złapany w potrzask splotów zdarzeń, które kierowały jego krokami aż do tego miejsca.
Został prześwietlony, zmięty i obrażony spojrzeniem czarnych oczu okolonych ciemną kreską, osadzonych głęboko pod łukiem czołowym twarzy pozbawionej prawie brwi jednak ozdobionej wydatnym nosem o wąskich nozdrzach, pod którym widniał kilkudniowy zarost przykrywający wąskie usta wykrzywione niemym wyrazem pogardy. Wzdrygnął się, pomimo presji spojrzenia oderwał wzrok od lustra i powoli odwrócił się w kierunku osoby z wizerunku.
Mężczyzna stał trzymając w dłoni laskę o polerowanej bardzo ciemnej powierzchni, poprzecinanej w kilku miejscach kolorowymi plamami, które połyskiwały jakąś poświatą.
Bez namysłu zsunął się ze stołka i podszedł do człowieka przy ławie. Koniec laski oparł się o jego pierś zagradzając drogę do ławy, cichy głos powiedział;
- pozostań w tym miejscu, proszę;
Spojrzał na drewno, które opadało na podłogę, wzruszył ramionami ale poza uchwytem laski zobaczył dłoń ozdobioną biżuterią jakiej nie widział dotąd. Pomimo niewielkiego oświetlenia tłumionego dziwną kotarą biła od pierścionków poświata, która błyszczała wieloma kolorami i znaczyła każdy ruch właściciela smugami w powietrzu. Laska stuknęła w podłogę to spowodowało że pyłki kurzu uniosły się i dołączyły do drgających refleksów pierścieni. Wokół stojącego pośrodku drewnianej podłogi mężczyzny rozpoczął się +spektakl światła i kurzu, do którego dołączyła dziwna zieleń z kotary zasłaniającej okno pomieszczenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz