Usłyszał dźwięk znany z wspomnień dziecięcych
jak stary zegar w takt wahadła przesuwał swoje przekładnie by pokazywać następne godziny odmierzanego czasu.
Spojrzał przed siebie i natrafił na uporczywe spojrzenie oczu spoglądających na niego z odbicia w ogromnym
lustrze, które
ukazało się
przed nim na ścianie za ladą. Zdumiała go siła
tego spojrzenia, poczuł się
jak złapany w potrzask splotów zdarzeń,
które
kierowały jego krokami aż do tego miejsca.
Został prześwietlony, zmięty i obrażony spojrzeniem czarnych oczu
okolonych ciemną kreską,
osadzonych głęboko pod łukiem czołowym twarzy pozbawionej prawie brwi
jednak ozdobionej wydatnym nosem o wąskich nozdrzach, pod którym widniał kilkudniowy zarost przykrywający wąskie usta wykrzywione niemym wyrazem
pogardy. Wzdrygnął się,
pomimo presji spojrzenia oderwał wzrok od lustra i powoli odwrócił
się w kierunku osoby z wizerunku.
Mężczyzna stał trzymając
w dłoni laskę
o polerowanej bardzo ciemnej powierzchni, poprzecinanej w kilku miejscach
kolorowymi plamami, które połyskiwały
jakąś poświatą.
Bez namysłu zsunął się
ze stołka i podszedł do człowieka przy ławie. Koniec laski oparł
się o jego pierś zagradzając drogę
do ławy, cichy głos powiedział;
- pozostań w tym miejscu, proszę;
Spojrzał na drewno, które opadało na podłogę, wzruszył ramionami ale poza uchwytem laski
zobaczył dłoń ozdobioną biżuterią jakiej nie widział dotąd.
Pomimo niewielkiego oświetlenia tłumionego dziwną kotarą
biła od pierścionków poświata, która błyszczała wieloma kolorami i znaczyła
każdy ruch właściciela smugami w powietrzu. Laska
stuknęła w podłogę to spowodowało że
pyłki kurzu uniosły się i dołączyły do drgających refleksów pierścieni.
Wokół stojącego
pośrodku drewnianej podłogi mężczyzny rozpoczął się +spektakl światła i kurzu, do którego dołączyła dziwna zieleń z kotary zasłaniającej okno pomieszczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz