środa, 14 maja 2014

Nie mógł się ruszyć choć bardzo pragnął opuścić to dziwne miejsce, zaczął obserwować refleksy na podłodze gdy zobaczył twarz jakiejś kobiety szarpanej przez dwie kobiety o kształtach zdeformowanych wiekiem i złością, obserwowana scena zanikła i zobaczył siebie idącego obrzeżem drogi , po której jeździły pojazdy tak szybko że widział tylko smugi zarysów gdy go mijały. Nagle z podłogi podniosła się większa smuga przybierając postać chłopca, znowu to był on, przypomniał sobie, szukał swojego psa, którego zabrano mu bo ktoś się upomniał o kurę, którą ponoć zadusił i pożarł. Zabolało, ponownie w głowie eksplodowało mu wspomnienie łez i żalu po stracie ciepła i spojrzenia spokojnych oczu. Wzbierała w nim złość, przestał spoglądać na dalsze rozgrywające się obrazy i gwałtownie poderwał nogę co spowodowało że upadł jak bezwładna kłoda na drewniane deski i w tej pozycji dalej oglądał dziwny zielono zabarwiony świat projekcji własnych wspomnień.
Zrobiło się ciemno pewnie skończył się dzień, wraz ze zwiększającą się szarówką poczuł że przymus mija, usiadł, stanął na nogi i zdecydowanym krokiem podszedł do sprawcy jak myślał swoich nieprzyjemnych przeżyć. Złapał za kant stolika i gwałtownie odrzucił go na środek sali ruch ten spowodował że mężczyzna wsparł się na lasce by nie spaść z ławy. Głowa pochyliła mu się do przodu i kapelusz spadł na podłogę obnażając łysą czaszkę pozbawioną skóry, widok był ohydny, odskoczył od dziwnej postaci, zbalansował ciałem i postanowił wyjść.
Miał dość, usłyszał kroki od lady, zobaczył kobietę podbiegającą do gościa z laską, chwyciła go i delikatnie posadziła na ławie jednocześnie nakładając kapelusz. Spojrzała na niego z wyrzutem poczuł się zażenowany i winny. Tego się nie spodziewał, pokręcił głową ale kobieta była wściekła i patrzyła na niego z wyrazem niemej pretensji jakby nie spełnił jej oczekiwań i spowodował większy problem.

Poczuł nagle powiew wiatru, otworzył oczy,  chmury nie były już wysoko nad nim tylko otulały go z każdej strony wyczuwalną delikatnością wilgotnej miękkości. Wspomnienia odpłynęły w niebyt,  usiadł, poczuł ogromne pragnienie, niewiele myśląc chwycił palcami strzep chmury i zrobił z niego kulkę, która włożył sobie do ust. Zakrztusił się zaczął gwałtownie kaszleć lecz ciecz jaką miał w ustach nie była podobna do niczego co do tej pory znał, była oleista i oblepiała wnętrze ust jak żel lecz gdy powoli zaczęła się rozpuszczać zaspokoiła całkowicie pragnienie zostawiając po sobie smak lekko kwaskowy o zapachu przypominającym migdały.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz