Bodgo
śpiewał, szczęśliwy. Jego błękitna sierść falowała gładzona lekkim wiatrem popychającym błękitne opary dogo po niebie. Tunel
skierował wędrowców do
kotni domu niebieskiego stworzenia lecz zastali ją pustą, wgniecenia ciał jego pobratymców
w otulinie były
nieaktywne, nawet zapach Mufy nie zdołali obudzić opiekuńczych fałd otuliny.
Jego współpodróżnicy leżeli zmorzeni potwornym krzykiem tunelu,
on sam dawno nie słyszał takiego oporu napędzanego echem odbitych pragnień zniewolenia kobiety, która
leżała teraz w jego domu. Teol był dla Mufy bratem niedoli w miejscu, którego
wspomnienie było
potwornym doświadczeniem
dla Bodga za każdym
razem gdy ocierało
się o zdarzenia lub postacie z nim związane. Teraz przyjaźń kazała mu zamknąć myśloego i wypełniać obietnicę daną w pokorze czynu dającego mu wolność od Astrali.
Tess
otworzyła oczy, ukazał się jej niezwykły widok, otaczała ją grota ze sklepieniem pokrytym
ogromnymi szkarłatnymi
kwiatami pokrytymi błękitnymi
plamami z wystającymi
z nich różowych pręcikach zakończonych bąblami opalizującego płynu, skapującego co kilka chwil na powierzchnię wypełniającą dno groty. Spostrzegła że leży na miękkiej, lekko porowatej warstwie a wokół niej są wyciśnięte miejsca przypominające legowiska istot o wielkości stworzenia, które
ich przywiodło
do tego miejsca. Każda
kropla uwolniona z kwiatów nad jej głową była natychmiast wchłaniana przez nawierzchnię i tworzyła jaśniejsze miejsca na całej powierzchni wypełniającej dno groty. Teol dotknął ręki dziewczyny, jego delikatne palce wędrowały od nadgarstka do łokcia wystukując lekko melodię rozbrzmiewającą w grocie. Tess spojrzała na swego towarzysza, lekki ruch spowodował że stoczyła się w kierunku mężczyzny z nierówności zatrzymując się na jego boku. Teol jednym ruchem
przygarnął biodra dziewczyny co spowodowało że jej noga objęła jego uda, mężczyzna sprawnym ruchem pozbawił partnerkę spodni wraz z desu, Tess z wprawą zajęła się garderobą partnera uwalniając jego ciało ze zbędnych w tym momencie barier. Szelest
zdarzeń odbywających się w grocie spowodował że Mufa zakończył swój śpiew i spojrzał na splecione ciała, akt odbywający się między kochankami spowodował u Bodga uczucie ogromnej tęsknoty za pobratymcami i czasem gdy w
Bogodoju doznawali wspólnie ekstazy czasu spojenia. Przyglądał się ekscytacji ciał i pełnej harmonii ruchów
tej pary jak adept dopuszczony do tajemnicy, która
powinna stać
się własnością całej populacji Bodgo.
Tess i Teol dążyli do pełnego zespolenia swoich więzi, rytm ich ciał był w pełni zgrany i dopasowany do prowadzenia
aktu kreacji zgodnie z rytuałem wyznaczonym dawno, a którego
sens miał się dopełnić gdy wszystkie węzły będą zgodne. Ciała kochanków splecionych w miłosnym rytmie stanowiły dla Mufy piękno jakiego nie doświadczył do tej pory, siła emocji aktu tych dwojga była tak intensywna że Mufa zaczął budować melodię opisującą co widziały jego granatowe oczy. Melodia rosła i opadała zgodnie z rytmem ciał, kulminacja spełnienia oglądanej pary przerosła możliwości melodyczne obserwatora, dwa sprzężone ciała wydające krzyk satysfakcji spełnienia spowodowały że Mufa zamilkł. Pocałunek jakim Teol obdarzył pierś Tess spowodował u Bodgo osłupienie.
Podglądacz powoli wycofał się z pola widzenia pary i dalej będąc pod wrażeniem oglądanego aktu oddalił się w kierunku, który
wyznaczały mu rozstępujące się przed nim opary.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz