niedziela, 8 czerwca 2014

Bodgo śpiewał, szczęśliwy. Jego błękitna sierść falowała gładzona lekkim wiatrem popychającym błękitne opary dogo po niebie. Tunel skierował wędrowców do kotni domu niebieskiego stworzenia lecz zastali ją pustą, wgniecenia ciał jego pobratymców w otulinie były nieaktywne,  nawet zapach Mufy nie zdołali obudzić opiekuńczych fałd otuliny.
Jego współpodróżnicy leżeli zmorzeni potwornym krzykiem tunelu, on sam dawno nie słyszał takiego oporu napędzanego echem odbitych pragnień zniewolenia kobiety, która leżała teraz w jego domu. Teol był dla Mufy bratem niedoli w miejscu, którego wspomnienie było potwornym doświadczeniem dla Bodga za każdym razem gdy ocierało się o zdarzenia lub postacie z nim związane. Teraz przyjaźń kazała mu zamknąć myśloego i wypełniać obietnicę daną w pokorze czynu dającego mu wolność od Astrali.
    Tess otworzyła oczy, ukazał się jej niezwykły widok, otaczała ją grota ze sklepieniem pokrytym ogromnymi szkarłatnymi kwiatami pokrytymi błękitnymi plamami z wystającymi z nich różowych pręcikach zakończonych bąblami opalizującego płynu, skapującego co kilka chwil na powierzchnię wypełniającą dno groty. Spostrzegła że leży na miękkiej, lekko porowatej warstwie a wokół niej są wyciśnięte miejsca przypominające legowiska istot o wielkości stworzenia, które ich przywiodło do tego miejsca. Każda kropla uwolniona z kwiatów nad jej głową była natychmiast wchłaniana przez nawierzchnię i tworzyła jaśniejsze miejsca na całej powierzchni wypełniającej dno groty. Teol dotknął ręki dziewczyny, jego delikatne palce wędrowały od nadgarstka do łokcia wystukując lekko melodię rozbrzmiewającą w grocie. Tess spojrzała na swego towarzysza, lekki ruch spowodował że stoczyła się w kierunku mężczyzny z nierówności zatrzymując się na jego boku. Teol jednym ruchem przygarnął biodra dziewczyny co spowodowało że jej noga objęła jego uda, mężczyzna sprawnym ruchem pozbawił partnerkę spodni wraz z desu, Tess z wprawą zajęła się garderobą partnera uwalniając jego ciało ze zbędnych w tym momencie barier. Szelest zdarzeń odbywających się w grocie spowodował że Mufa zakończył swój śpiew i spojrzał na splecione ciała, akt odbywający się między kochankami spowodował u Bodga  uczucie ogromnej tęsknoty za pobratymcami i czasem gdy w Bogodoju doznawali wspólnie ekstazy czasu spojenia. Przyglądał się ekscytacji ciał i pełnej harmonii ruchów tej pary jak adept dopuszczony do tajemnicy, która powinna stać się własnością całej populacji Bodgo.
Tess i Teol dążyli do pełnego zespolenia swoich więzi, rytm ich ciał był w pełni zgrany i dopasowany do prowadzenia aktu kreacji zgodnie z rytuałem wyznaczonym dawno, a którego sens miał się dopełnić gdy wszystkie węzły będą zgodne. Ciała kochanków splecionych w miłosnym rytmie stanowiły dla Mufy piękno jakiego nie doświadczył do tej pory, siła emocji aktu tych dwojga była tak intensywna że Mufa zaczął budować melodię opisującą co widziały jego granatowe oczy. Melodia rosła i opadała zgodnie z rytmem ciał, kulminacja spełnienia oglądanej pary przerosła możliwości melodyczne obserwatora, dwa sprzężone ciała wydające krzyk satysfakcji spełnienia spowodowały że Mufa zamilkł. Pocałunek jakim Teol obdarzył pierś Tess spowodował u Bodgo osłupienie.

Podglądacz powoli wycofał się z pola widzenia pary i dalej będąc pod wrażeniem oglądanego aktu oddalił się w kierunku, który wyznaczały mu rozstępujące się przed nim opary.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz