To co zobaczył
przez chwilę spowodowało że
nie potrafił dokładnie
określić drgającego,
wirującego,
zwijającego
i rozwijającego się
tworu złożonego
z pasm złotego
i szarego czegoś co przeplatało się
tymi kolorami tworząc
zawiłe
wzory zmieniające się tak
szybko że
gdy patrzył zrobiło mu
się
niedobrze ale przemógł
swoje reakcje i ponownie uchylił powieki by
zorientować się z
czym ma do czynienia. Widowisko jakie podglądał
przymrużonymi
oczami lekko zwolniło i
zaczął się
pojawiać w
tym zawiłym
ruchu jakiś porządek.
Choć
starał się
utrzymać
wzrok na jednym punkcie wyznaczonym przez plamę odróżniającą się od
całej
reszty obraz się rozmywał i
odnosił wrażenie
że
raz jest bliżej raz dalej, wraz z przybliżaniem
tego czegoś słyszał
narastający
szum o elementach strasznej kakofonii dźwięków jakich nigdy nie słyszał.
Czuł się jak
obserwowany obiekt eksperymentu prowadzonego na zasadzie jak długo
wytrzyma badany obiekt. Obserwowane pływy
spowodowały że
zaczął czuć
falowanie w całym ciele, dziwne uczucie ruchu bez
ruchu, wpadł w trans powodujący że
stracił
resztki realnego traktowania sytuacji w jakiej się
znalazł.
Falująca
powierzchnia pękła
ukazując rozchylające
się
jasne światło z
obiektem przemieszczającym się w
jego obrębie
jakby każde
wyjście
poza zarys iluminacji mógł
spowodować jakieś
zdarzenie.
Kształt oświetlany
zimnym błękitnym
światłem
przypominał z postury człowieka
pozbawionego szyi o dziwnym kształcie
głowy słonia
pozbawionej uszu i trąby
lecz z ciosami umieszczonymi pionowo w dół, sięgającymi
do pasa wyraźnie zaznaczonego głębokim
wcięciem
opasanym czymś lśniącym
migoczącym
przy każdym
ruchu istoty. Głowa pomimo że była
nieproporcjonalnie duża do reszty szczupłego
ciała
nie miała w
sobie żadnego
elementu przypominającego fizjonomię
ludzką. Duże
czoło
miało
dwa wyrostki, między
którymi umieszczony był fałd skóry mający
zakończenia
umocowane po obu stronach wystających
elementów jakby policzków, z pod których wyłaniały się białe
ciosy opadające wzdłuż
piersi istoty. Dalsza obserwacja została
przerwana narastającym w głowie
szumem przeplatanym odgłosami dźwięków, które kojarzył z
szybkim piciem wody. Chlupot i szum poparte łykaniem
przelewającej się
cieczy zagościły w
jego głowie,
chciał
krzyczeć
lecz nie mógł,
przestał
ulegać
panice, skupił się na
analizie dźwięków i usłyszał
harmonię
przebijającą się
przez szum. Dotarł do niego czysty, dźwięczny i cichy głos,
wypowiadający słowa,
które uderzyły go
swoim pogardliwym brzmieniem;
- co tu robisz profanie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz