sobota, 28 czerwca 2014

Lekkie kołysanie łódki pchanej wiatrem napinającym żagiel spowodowało że uniósł głowę do góry spodziewając się zobaczyć w jakim kierunku zmierza jego pływająca ostoja  lecz zamiast nieba i chmur  zobaczył że dalej znajduje się pośród przemieszczających się złoto seledynowych barw wraz z istotą pragnącą czegoś od niego. Spokój minął, zniechęcony pomyślał że ma dość, dalej nie miał władzy nad ciałem skrępowanym w przemyślny sposób by dyskomfort był odczuwany jak niedogodność nie przykre doświadczenie. Cisza, bariera kropli jaką stworzył nie istniała był całkowicie pozbawiony ochrony własnego wnętrza lecz nie było żadnych oznak ponownej próby zagarnięcia czegokolwiek z zapisanych w jego głowie zdarzeń czy wspomnień. Ponownie usłyszał odgłos pociąganych łyków jakiego płynu z jednoczesnym pluskaniem wody opadającej na kamienną podłogę, wiedział już że to wstęp do dalszej dziwnej konwersacji.  Jednak zamiast głosu zobaczył że seledyn ze złotem zaczynają wykonywać coraz szybsze ewolucje pozostawiając po sobie strzępy barw ułożone w obrazy, które przewijały historię jaką znał ze swojego życia. Zobaczył swoją historię pisaną emocjami, obraz spowodował że łzy spływały mu po policzkach i nie potrafił powstrzymać uczucia żalu.
Słoniogłowy bez ruchu stał naprzeciw niego i epatował bardzo mocnymi sygnałami, które jego gościa godziły w sam środek miejsca, które on sam dopiero odkrywał otrzymując impulsy dające uczucie zniewolenia i oskarżenia  jak bicze opadające na plecy winowajcy, choć nie rozumiał dlaczego przeżywa te potworności jakaś część jego jaźni przeżywała spazmy rozkoszy i ten fakt go poraził. Odruch buntu nie występował jako przeciwwaga do dziwacznych doznań, szaleństwo i perwersja wywołana siłą mentalną stworzenia dokonała w nim zmiany. Poczuł pokorę i chęć spełnienia wszystkich potrzeb jakie będą mu wyznaczone, oferta została przyjęta. Wypełniła go pustka braku doznań lecz potrzebował wyciszenia emocji by przygotować się, ale na co?
Raptem krepujące go więzy zniknęły, stanął na miękkim, ciepłym czymś co przypominało grube mchy o bardzo elastycznych powierzchniach. Stopy zapadły mu się do kostek, lecz nie zwracał na to uwagi, rozejrzał się za istotą, nadal trwała w tym samym miejscu, jedyną zmianą jaką zauważył w jej wyglądzie był uniesiony fałd czołowy odkrywający szczelinę przecinającą w pionie część głowy stworzenia między wypustkami, w której spoczywał wrzecionowaty organ wirujący wokół własnej osi, nie mógł oderwać oczu od tego elementu fizjonomii istoty.
Istota zadrżała, ciemny otwór wypełnił się poświatą a obracający się element osiągnął barwę szarą, gwałtowny ruch spowodował że fałda leżąca swobodnie na szczycie głowy zsunęła się na dół co wywołało kaskadę dźwięków raniących uszy obserwatora bólem. To przykre doświadczenie dało człowiekowi pewną wiedzę, którą odnotował i posłuszny nakazowi bierności szybko zepchnął w zakamarki swojego skarbca wiedzy. Fałd opuszczony na wirujące coś w otworze wyraźnie stracił elastyczność i zaczął kruszyć się opadając małymi płatami pod stopy rannego stworzenia.
Człowiek przestał obserwować swojego ciemiężyciela i położył się wygodnie na miękkiej powierzchni wypełniającej miejsce gdzie odarto go z dumy przypisanej jego gatunkowi a on sam nieświadomy własnych możliwości zdołał dotrzeć do wiedzy że nie jest całkowicie bezbronny. Chwilowy triumf uspokoił rozdygotane zdarzeniami miejsce, które mieściło się gdzieś między żołądkiem i sercem. Łagodna ciepła fala rozluźnienia przeszła od czubka głowy do palców stóp, uspokoił się i rozluźnił. Zdążył pomyśleć co może jeszcze się wydarzyć gdy poczuł potworny ból głowy, bez pardonu grzebano w jego głowie powodując odczucia plątania i wiązania zakończone nagłym uczuciem ulgi, tak komfortowa nie czuł się nigdy, usiadł otworzył oczy i zawył, nie widział nic.

Odcięty od podstawowego kontaktu z rzeczywistością opadł na podłoże, podciągnął nogi pod brodę i w pozycji embrionalnej zamarł oczekując, ale czego?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz