sobota, 19 lipca 2014

Delikatne dłonie masowały jego twarz ruchami wprawnego masażysty, czuł lekkie uderzenia  palców, drganie policzków i kojące ciepło pozostawiane w każdym masowanym miejscu. Leżał wyprostowany z rękoma ponad głową, stopy powstrzymywały nogi ugięte w kolanach, o dobrze
Nie miał ochoty na próby otwierania oczu po  przednim doświadczeniu, słuchał uważnie by móc określić jakoś, swoje obecne  położenie. Ponownie poczuł powiewy chłodnego powietrza, zapach, nie potrafił określić czego ale stwierdził że przyjemny. Zorientował się że masaż ustał, usiadł oczekując na następne działania istoty lecz nic się nie działo. Uchylił delikatnie powieki by sprawdzić czy dalej jest pozbawiony możliwości oglądania miejsca, do którego trafił wiedziony sam nie wiedział już czym.
Gwałtownie potrząsnął głową, na której miał nałożoną opaskę podtrzymującą  ciemną materię przykrywającą mu całą twarz ale poprzez luźne sploty wątku okrycia mógł obserwować pomieszczenie, w którym przebywał. Odetchnął głęboko, miał możliwości, zwrócono mu zdolność do obserwacji, uśmiechnął się do siebie, nie jest beznadziejnie skoro coś mogę.  Był sam, dalej siedział w seledynie wypełnianym złotą plątaniną kształtów.
Usłyszał narastający szum, harmonijnie współgrający z oglądanymi zmieniającymi się eksplozjami fantazyjnych wzorów, z szumu zaczął wyodrębniać czyste dźwięki. Brzmienie muzyki było przyjazne ale obce, inne frazy, inne dopełnienia,  słuchał lecz narastał w nim niepokój słyszane dźwięki były obce w swoim brzmieniu, poczuł dopadającego go przygnębienie pogłębione przekonaniem o czającym się gdzieś niebezpieczeństwie wynikającym nie ze strachu o życie tylko braku spełnienia. Oczekiwał podejmując decyzję o dotarciu do miejsca wyznaczonego niewielką ilością słów lecz ogromną emocją odkrycia prawdy czy jest możliwe dopełnienie legendy wyznaczającej dla śmiałka, możliwości spełnienia obietnicy bytu doskonałego. Nie potrafił wyznaczyć sobie zakresu ram dla zrozumienia czego oczekuje lecz uznał że zdobędzie opisane przez wielu ludzi możliwości by móc zadowolić siebie, wiedział że udźwignie ciężar, każdy ciężar jakim będzie spełnienie wyznaczonego celu i nie ważne jest co lub kto spowodował że znalazł się tutaj, chciał więc jest tu i teraz. Melodia rozbrzmiewała wokół niego powodując że stawał się coraz bardziej czujny oczekując dalszych rozstrzygnięć.
Spostrzegł, ciemniejszy odcinek seledynu zbliżającego  się w oplotach złota,  robił się coraz szerszy okazując się w końcu wejściem do korytarza zamkniętego powiewającą, mieniącą się materią owiewaną podmuchami powodującymi że gdy zbliżał się do niej, cały czas była w ruchu. Chwycił unoszący się fałd i odsłonił przejście, zobaczył korytarz wykuty w kruchej skale o piaskowym zabarwieniu z miejscami krwawo czerwonych wżerów przypominających geody ametystowe, snopy światła uwalniane przez błyszczące kryształy oświetlały mu udostępnione przejście. Pomimo oddalania się od pomieszczenia, w którym przebywał słyszana muzyka nie zmieniała swojego brzmienia choć doszedł nowy element, gwar jaki może wydawać tylko odgłos wielu rozmawiających osób.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz