piątek, 25 lipca 2014

Otaczające go ściany zmieniały swoje barwy tracąc przyjemne satynowe odcienie na rzecz coraz ciemniejszych odcieni pierwotnych barw, delikatne światło robiło się coraz bardziej intensywne emanując coraz ciemniejszą czerwienią. Korytarz przypominał tunel wycięty w żywym organizmie, poczuł zapach, słodki zapach choć jednocześnie mający w sobie nutę zgnilizny, gwar narastał, zaczął biec. Pędzony pragnieniem dotarcia do czegoś co potrafił sobie wyobrazić nie zauważył że od podeszew jego butów odrywają się kawałki posadzki po której zmierzał znacząc przebytą drogę szlakiem paskudnych wżerów pozostawionych przez jego obuwie. Pozostawione ślady zaczęły napełniać się płynem o złotawym odcieniu, spływając z napełnionych wgłębień w kierunku idącego człowieka. Tunel lśnił krwistą czerwienią, płynący za nim płyn już nie opalizował, sprawiał wrażenie żywej istoty podążającej za uciekającym obiektem zainteresowania. Biegł, umieszczona na czole opaska mocno zaciskała się na jego głowie powodując potworny ból, materia przyklejona do twarzy w odczuwalny sposób badała każdy rys i fałd jego twarzy dodając do bólu uczucie zagrożenia wynikające z obsesyjnej obawy przed oszpeceniem. Gwałtownie chwycił za materiał, pragnąc go od siebie odsunąć, szarpnięcie nie przyniosło rezultatu. Podążająca za nim wydzielina tunelu zaczęła wydzielać zapach, który mu się skojarzył z odorem butwiejącego drewna, przerażenie objęło go ramionami beznadziei położenia , w którym się znalazł.

Gwałtowność uderzenia w ścianę spowodowała trzask przypominający pękający  pod naporem wody, zimą lód na rzece, jednocześnie odbił się od niej lecz wbrew znanym prawom fizyki został ponownie skierowany w kierunku zamkniętego przejścia. Ściana przyjęła jego ciało stopniowo wchłaniając najpierw głowę, potem całą postać. Zapadła cisza, nagle usłyszał za sobą uderzenie, impet był tak silny że poczuł wgniatającą silę na plecach i pośladkach, próbował się obrócić lecz substancja będąca ścianą była mocno zwarta wokół niego. Ściskany z każdej strony pomyślał że dotarł do kresu możliwości jakie mu dano, gdy ukazała się przed nim rysa w jednolitej powierzchni tymczasowego więzienia. Zarysowanie w powolnym lecz stałym ruchu zaczęło zamieniać się w pęknięcie ukazując znany seledynowo złoty motyw, wraz ze zmianą wielkości rozsuwało się na boki pozwalając więźniowi na swobodne poruszanie się w drodze wyznaczanej przez rozsuwające się ściany korytarza, którego końca nie było widać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz