Jotan, zobacz;
Emma przytulona do jego boku z wielką cierpliwością spoglądała na noworodka ssącego jej nabrzmiałą od płynu pierś. Napierana obiema małymi dłońmi zaspakajała
głód
kasztanowowłosego syna
Emmy, wtulonego w czarną
materię będącą ubraniem
matki.
Głowa mężczyzny
nieznacznie zmieniła
swoje położenie, przelotnie spojrzał na karmione dziecko i całą uwagę skupił na oknie, zasłoniętym całkowicie ciężkimi okiennicami a pomimo tego przeświecało przez nie jakieś światło. Blask był na tyle intensywny że zwrócił również uwagę Emmy. Obydwoje bez ruchu obserwowali jak smuga
wlewa się do ich schronienia i przeistacza w lśniący krążek Trelu. Wyłaniająca się postać świeciła łagodnym, lekko rozmytym światłem, usłyszeli lekkie stąpanie gdy świetlisty osobnik zbliżył się do siedzącej pary.
Emma stanowczym ruchem zagarnęła zwoje swojej sukni swobodnie leżące na podłodze pomieszczenia tak by nie dotykała do posadzki. Trelu opadł na podłogę przybierając postać siedzącego ze skrzyżowanymi nogami człowieka.
- oczekiwaliśmy cię od dawna; stwierdziła Emma
- wiele przemieściłem splotów i więzi by do was dotrzeć; oznajmił Trelu
- czuliśmy drgania i tkania, dałeś nam możliwości, odnaleźliśmy Aktę;
- świat przez nią wybrany jest czysty?; spytał Trelu
- dojścia są do niego otwarte ale nie uczęszczane, sieci tam nie ma. Znaleźliśmy pętlenia związane z ingerencją Leona; odpowiedziała Emma.
- Leona?; Trelu po tym stwierdzeniu zamilkł, jego poświata lekko przygasła, zmieniła barwę na seledynowo złotą. Po
chwili oczekiwania Emma z ulgą dostrzegła
że gość nabiera pierwotnego lśnienia i jego postać staje się widoczna,
- miałeś mocne szarpnięcia
z tym Testatorem; spytała,
- nie było próby tkania i wiązania, ale jest kierunek związany z tobą a to sprawia że musimy prześledzić związki i jego nić. Emma czuję twoje wiązania w jego osobie, czy są pełne? Kobieta nie odpowiedziała na zadane pytanie.
Dziecko przestało ssać, odwróciło głowę i zadziwiająco bystrym spojrzeniem otaksowało błyszczącą postać.
Niesione rękoma matki
znalazło się nagie przed Trelu, ten gest odwrócił uwagę świetlistego od zadanego pytania, natomiast Jotan ponownie poczuł że kobieta, z którą przebywa jest dla niego całkowitą tajemnicą, wielokrotnie chciał porozrywać zasłony tajemnic, na które trafiał lecz uznawał że nie ma ochoty zmagać się z tematem,
który
jego nie dotyczy, choć
coraz większą odczuwał presję by rozwikłać dziwne powiazania wokół siebie.
Dziecko spokojnie leżało na podłodze,
oglądając postać pochylającą się nad nim
poprzez własne palce,
było wspaniałym okazem gatunku, jedyna odmienność dotyczyła znamienia w kształcie złożonych rąk
mieszczącego się pod pępkiem, który był widoczny w formie przypominającej pąk nierozwiniętego kwiatu. Trelu dotknął małego i zaczął nucić melodię bez słów,
która
powodowała u słuchaczy konieczność uczestnictwa w rytuale poprzez delikatne ruchy
ciał w przód i w tył, jedynym nieruchomym słuchaczem był leżący na posadzce niemowlak.
Pieśń Trelu trwała długo, w tym czasie dziecko straciło cechy noworodka i stało się niemowlęciem 6-cio miesięcznym, spowici w pieśń rodzice dziecka nie poczuli upływu czasu ale ich potomek nagle usiadł i głośnym krzykiem oznajmił że jego ciało domaga się posiłku.
Emma wyrwana z transu podniosła dziecko i pozwoliła mu przyssać się do piersi, czas karmienia odbywał się w całkowitej ciszy, która dała Jotanowi możliwość powrotu do rzeczywistości, ta dziwna wokaliza brzmiała jak dawno zapomniana chwila dająca poczucie spełnienia i radości. Pytająco spojrzał na Emmę, nie otrzymał żadnego znaku, całkowita
obojętność bijąca od kobiety oblała go zimnym powiewem, spojrzał na Trelu. Świetlista postać stanowiła ledwo
widoczny krąg
poświaty, nie wykazując żadnych emocji podniósł się powoli z zajmowanego miejsca na wielkiej sofie i
skierował się do stołu stojącego za ogromnym filarem podtrzymującym całą konstrukcję fasetkowego dachu, którego lekkie spadzizny i wnęki tworzyły tarasową budowlę pokrytą wieloma pomieszczeniami o kształcie wieży.
Nagłe odejście Jotana zaniepokoiło Emmę, ponownie położyła syna
przed gościem i podążyła za kochankiem. Brak obserwatorów spowodował że Trelu rozjaśniał mocnym granatem i bez melodii zbliżył się do
dziecka, pochylił
się nad nim z jego szypuł zaczął wić sploty cienkich złotych haczyków opadających w kierunku niemowlaka, zanim spadł pierwszy, Trelu powiedział;
- do nici przypięty z osnową złączony; haczyk wniknął w ciałko dziecka nie wywołując żadnej
reakcji, drugi,
- węzeł wzywa ty przybywasz; trzeci,
- znajdziesz wolne sploty – dar dla linii;
czwarty,
- otworzysz zamknięte węzłem pola; piąty,
- myśloego do splotów tworzenia; gdy haczyk z nicią wniknął w ciało dziecka otworzyło oczy, Trelu ujrzał bursztynowe oczy patrzące na niego z taką uwagą że odczuł
ich moc, stracił
połowę lśnienia ale konieczność dokończenia aktu przyłączenia była najważniejsza, próbował wtopić pozostałe więzi lecz napotkał opór. Ciało dziecka wykonało dwa gwałtowne ruchy, całym korpusem raz w lewo raz w prawo, Trelu poczuł że jego snucie traci sprężystość i została zerwana część łączeń. Próba
powiązania potomka Emmy powiodła się w niewielkim stopniu i z przerażeniem spostrzegł że jego szypuł
staje się całkowicie nieaktywny, został pozbawiony możliwości snucia, poczuł że jakaś
siła zawładnęła jego świetlistym ciałem i penetruje je przeszukując zakamarki jego własnego myśloego, kosztując wszystkich barw jakie zebrał w ciągu swojego życia. Każdy utworzony motyw do kanwy został z niego wyssany i puste miejsce zapadało się tworząc nowy gruby szew, przez który nie mogły przedostawać się snucia.
Trelu zanikał, jego blask stawał się coraz bardziej niewidoczny, dziecko pozbawiające go dorobku życia z szeroko otwartymi oczami obserwowało konsekwencje własnej zaborczości.
Szelest tkaniny okrywającej matkę spowodował że Trelu został
zwolniony z koszmaru utraty myśloego dokonującego
się na rzecz dziecka Emmy. Chłopiec zamknął oczy i z wielkim zainteresowaniem zaczął wciskać sobie do ust całą swoją dłoń, z jego ust spłynęła na posadzkę gęsta ślina, cała pierś zaczęła unosić się i opadać jednak z jego ust nie wydobył się żaden dźwięk. Emma podniosła syna patrząc jednocześnie na Trelu, którego postać stanowiła ledwo widoczny zarys poprzedniej postaci. Umieściła dziecko w materii swojego ubrania udostępniając możliwość spożywania płynu zawartego w piersi. Karmiąc dziecko zwróciła się do poświaty Trelu;
- ponownie nie potrafiłeś wysnuć
prawidłowych więzi, następne moje dziecko jest skazane na szukanie
odpowiedniego wątku.
Wybacz, nie mogę
być strażnikiem twojej mocy wiązania i snucia, pozwól
że wyzwolę mottę twojego ciała byś mógł nabrać nowych doświadczeń i dotrzeć do pokładów poza węzłami. Trelu nie był przygotowany na propozycję a tym bardziej na całkowity brak aktywności w sieci, ostatnim wysiłkiem zdobył się na pojaśnienie konturów jasnym seledynem zwracając się do Emmy;
- to dziecka pozbawiło mnie moich wzorów, zabrało mi możliwość snucia a ty chcesz bym stał poza kanwą. Akt wiązania się nie powiódł a ja straciłem
całą barwę wątków na rzecz nowego nie określonego jeszcze w Gremium osobnika, któremu dałaś życie wraz z
wyrzutkiem, banitą
z Jądra; Emma uniosła głowę i z niedowierzaniem spojrzała na Trelu;
- nie masz prawa do oceniania moich dokonań, Jotan jest moim orężem przeciw niszczeniu węzłów i załamywaniu kanwy, Trelu tak pragnę nowego rozwinięcia, stworzenia nowej barwy dla jakości węzła. Twój udział jest bardzo ważny lecz nie udało się nam już drugi raz wiązanie a moje dzieci potrzebują wsparcia wszystkich wątków i proszę byś się przygotował na nowe wiązania, ich siła jest moim atutem gdy zacznie się spełniać stary splot w nowej kanwie.
Słowa wypowiedziane z pokorą i siłą argumentacji spowodowały że świetlista postać zmieniła się w plamę drgającego, opalizującego światła przesuwając się jednocześnie w stronę czarnej materii sukni Emmy. Krążek poświaty wpłynął na czerń stroju kobiety jego krawędzie dotąd święcące na seledynowo zaczęły być pochłaniane przez czerń, trwało chwilę zanikanie świetlistej plamy w czerni, Emma z uwagą sprawdziła czy proces wnikania się zakończył, akt dobiegł końca, poprawiła fałdy sukni i z dzieckiem ukrytym przy piersi
wkroczyła do pomieszczenia za wielką kolumną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz