środa, 25 czerwca 2014

Tess z uśmiechem dotknęła pleców Teola mówiąc:
- piękne miejsce by spełnić sen, śniony od tak dawna. Powiedz mi co to za stwór? Znasz go od dawna?
Teol nie odpowiedział, zastanawiając się czy powinien powiedzieć historię zdarzeń, które doprowadziły ich oboje do miejsca będącego ojczyzną stworzenia, które uważał za dzikusa.
    Od strony wejścia do Bogodoju usłyszał szelest, który spowodował że rozejrzał się po całej grocie szukając Mufy, nie zdołał go zobaczyć lecz na ścianie oświetlonej bladym słońcem zobaczył cień wydłużonego kształtu jakiegoś stworzenia przemieszczającego się w stronę nie zamkniętego korytarza portalu, którym przybyli. Wzrastające w nim przekonanie o konieczności zatrzymania zbliżającego się czegoś spowodowało że gwałtownie wstał i łapiąc po drodze części rozrzuconej garderoby szybko podążył do wejścia portalu.  Działania Toela spowodowały że zbliżające stworzenie znacznie przyśpieszyło pomagając sobie miniaturowymi odnóżami. Mężczyzna wyjął z kieszeni spodni ordyks będący jego jedyną bronią. Urządzenie to było szczególne i miało wiele możliwości, których Teol nie poznał ponieważ był jego posiadaczem krótko.
    Wargonal dostrzegł strażnika portalu i uniósł swoją głowę wysoko ponad Teola patrząc na sygnały wydawane przez przejście. Mężczyzna z zaciekawieniem patrzył na legendarne stworzenie, miało owalną głowę zakończoną chwostem włosów o delikatnym błękitnym odcieniu,  jego czoło było zakończone delikatnymi łukami brwiowymi ozdobionymi granatowymi brwiami o kształcie podłużnych elips, w głębi oczodołów mieściły się doskonale okrągłe oczy o barwie złota z trójkątnymi źrenicami o barwie jasno seledynowej z kropkami srebra. Otwór nosowy Wargonala miał kształt  przypominający owoc ogdon z trzema otworami, pod nim znajdowały się bladoróżowe usta skrywające białe zęby drapieżcy. Końcówki cienkich podwójnych kłów opierały się o wystający z pod żuchwy fałd pokrytej skórnymi łuskami gładkiej skóry.
    Teol wiedział że ma przed sobą bardzo niebezpiecznego przeciwnika i nie podejmował żadnych działań po za zagradzaniem wejścia do portalu, jego bierne trwanie spowodowało że Wargonal wprowadził swoje ciało w stan trwania w pozycji wyprostowanej.
Ze środka korytarza znajdującego naprzeciwko portalu wybiegł Mufa jego szybkie kroki spowodowały że obaj przeciwnicy spojrzeli na sprawcę hałasu, dało to szansę Tess na rzucenie w stronę stworzenia nici, które natychmiast zacisnęły się na głowie Wargonala. Niespodziewany atak spowodował że zwierzę zaczęło wykonywać gwałtowne ruchy by pozbyć się krępującego go kokonu. Bodgo ominął miotającego się stwora i pchnął Teola w stronę portalu, który nie zwalniał a zaczął coraz szybciej się obracać, otwór do przejścia zaczął się powiększać a jego falujące krawędzie były coraz bliżej. Tess była oddzielona od Teola i Bodga przez walczącego z oprzędem Wargonala, który w spazmach przemieszczał się, bardzo gwałtownie wyginając swoje ciało od ściany do ściany przejścia. Dziewczyna spojrzała na sklepienie przejścia, z jej znamienia wijące się nici znalazły zaczepy w wystających elementach sufitu do przejścia do portalu, który w pełni otworzył już swoje przejście. Teol uruchomił ordyks i rozwinął go nadając jednocześnie wirujący ruch wyrzutem urządzenia na spotkanie nici, które z całą mocą daną przez Etatora splotły dla Tess rodzaj pomostu pod samym sufitem korytarza, dziewczyna niesiona przez spleciony pomost pomyślała, że coś podobnego już się zdarzyło ale ta myśl eksplodowała i zgasła gdy ona sama została przez Teola postawiona przed otwartym portalem.
Plecy Bodgo ponownie stały się środkiem transportu dla dwojga podróżników, po dokonaniu skoku w korytarz za portalem jego falujące, opalizujące krawędzie zaczęły się cofać domykając wejście gdy Wargonal wykonał gwałtowny zwrot z jednoczesnym  rozpaczliwym skokiem w zamykający się portal. Ciało stworzenia nie dostało się do portalu a głowa otoczona fałdami skóry zastała zatrzaśnięta pomiędzy zamykającą się szczeliną otworu. Nastąpiła gwałtowna szarpanina oszalałego z bólu stworzenia i pęknięcie zaczęło się otwierać ponownie jednak fałdy skóry poniżej głowy spowodowały że boki szczeliny uwięzły w skórze zwierzęcia. Uderzenie boków portalu w fałdy skóry Wargonala spowodowały ryk wściekłości uwięzionego stwora. Szarpanina stworzenia spowodowała zniszczenia wielu elementów portalu, które oderwane od swojej rodzinnej warstwy zaczęły gwałtownie obumierać a sam portal stracił krawędzie wrośnięty w fałdy skóry Wargonala. Uwięzione stworzenie spowodowało że wejście portalu zaczęło zapadać się i ostatecznie żywe ciało  zostało pochłonięte przez porowatą strukturę wypełniającą wejście i całą grotę w świecie Bodgo, droga wytyczona wieloma pokoleniami błękitnych podróżników została zmieniona i zamknięta.



Szybkie, lekkie kroki oddalały się od drzwi by za chwilę zbliżyć się ponownie, pilnujący drzwi Fodon przestał liczyć wahadłowe stąpania zamkniętego w celi więźnia gdy usłyszał szelest tkaniny zbliżającej się osoby. Przyjął pokorną postawę objętą zapisem rytuału spotkań z przedstawicielami wyższego węzła, po kształcie cienia zbliżającego się poznał że ma do czynienia z etatorem. Rozluźnił się i przyjął postawę zgodną z rangą przypisaną do stanowiska  urzędnika II stopnia węzła pierwszego. Leon przyjął okazany szacunek z łaskawością pnącego się po szczeblach kariery urzędnika. Niecierpliwym ruchem nakazał otworzyć wizjer w drzwiach do celi, początkowo nie zobaczył nic pomieszczenie było całkowicie czarne lecz po chwili ciemność zaczęła ustępować miejsca delikatnej jasności emitowanej przez zarys istoty, która chodziła miarowym krokiem po celi. Etator bez słowa i ruchu obserwował poruszającą się postać do momentu gdy znalazła się w swojej wędrówce najbliżej drzwi;
- stój,
powiedział Leon łagodnym głosem, więzień nie zareagował, ponownie dał się usłyszeć nakaz;
- stój,
Ponowny brak reakcji więźnia spowodował u etatora stratę cierpliwości, każde zbliżenie się do drzwi wędrującego po celi osobnika powodowało wykrzykiwanie rozkazu. Ogłuszające krzyki powodowały że zbliżając się do drzwi istota stawała się coraz bardziej niewidoczna jakby energia złości produkowana przez etatora zabierała więźniowi energię. Leon zamilkł co pozwoliło ponownie usłyszeć rytm kroków więźnia. Fodon pozwolił sobie na nietakt i spojrzał na brodę etatora, zobaczył że z twarzy urzędnika opadają krople wody, zdumiał się lecz żadnym gestem nie pokazał że dostrzegł taką niedoskonałość u urzędnika II stopnia. Leon gwałtownie odsunął się od drzwi nie patrząc na strażnika, stanął plecami do celi i odszedł ciemnym korytarzem.
Strażnik pozostawiony z otwartym wizjerem pozwolił sobie na następne złamanie zasad, nasłuchując czy nikt nie nadchodzi stanął naprzeciw wizjera, wspiął się na palce przycisnął twarz do prętów wizjera, drgnął, tuż przed sobą zobaczył zarys twarzy przypominającej maskę lecz oczy patrzącego na niego więźnia spowodowały że skupił na nich całą swoją uwagę. Usłyszał w swojej ojczystej mowie:
- Trelu mówi pomóż, Trelu karze działać szybko, Trelu mówi pilnuj, ktoś nadchodzi;
Fodon stał na wyznaczonym dla strażnika miejscu gdy usłyszał szepty rozlegające się ze schodów prowadzących do miejsca, którego pilnował. Postawa przypisana do jego statusu dała mu dogodność sprawdzenia kto zagościł pod drzwiami celi, której pilnował. Rozpoznał buty kapitana strażnicy i Decajzyna rangi VI stojących przy stopach jakich nie poznawał, ubranych w czarne pięknie skrojone lśniące buty świadczące o wysokiej randze właściciela. Dwukrotne puknięcie w podłogę pozwoliło strażnikowi unieść głowę i oczekiwać na rozkazy, choć mógł spoglądać tylko na przestrzeń przed sobą udało mu się zobaczyć trzeciego wizytującego, osobnik był osłonięty czarną połyskującą materia, jedynym widocznym elementem jego postaci były jasne dłonie o długich palcach obecnie splecionych na wysokości piersi tak że kciuki były skierowane do góry. Oba palce miały nakładki metalowe z wypustkami lśniącymi seledynowym światłem, które rzucało  na czarną tkaninę owalne wzory o różnych wielkościach.
Dwóch nadzorców mieściny i nieznany osobnik sprawiali wrażenie poróżnionych i nie mogących znaleźć wspólnej decyzji w jakieś ważnej sprawie. Ciche argumenty padały nadal przy Fodonie co stanowiło całkowite złamanie obowiązujących zasad, sprawa dyskutowana przez oponentów musiała być istotna skoro nie zważali na strażnika.
Decajzyna szarpną kapitana strażnicy za rękaw i nakazał gestem otwarcie celi, nieznajomy stanowczo go powstrzymał dając do zrozumienia że jest to bardzo niebezpieczna decyzja dla wszystkich uczestników niszczenia węzłów Astrali.
Wypowiedziane w gniewie słowa spowodowały że więzień zatrzymał się przy wizjerze i spojrzał na swoich ciemiężycieli, każdy z obserwowanych poczuł w sobie smutek tak rozpaczliwy że ich postanowienia zapisane w myśloego umknęły w sferę niespełnionych racji i każdy z nich zapragnął oczyszczenia, konieczność wykonania obrządku spowodowała że wycofali się bez podejmowania decyzji w sprawie więźnia.
Idąc korytarzem napotkali na swojej drodze Leona etatora, który zagrodził im drogę wykrzykując:
- uraczył was swoim wyciem smutku;
Obcy przybysz spojrzał na Leona i odpowiedział:
- kto śmie komentować nasze sprawy?
Jednocześnie wzory na jego ubraniu zaczęły uderzać się i pochłaniać dając początek coraz większym plamom światła wydobywającym z mroku twarze uczestników zdarzenia.
- proszę wybaczyć Testatorowi I-go stopnia uznanego za odnalezienie utraconego wątku; odpowiedział Leon,
- odnalezienie nie oznacza włączenia, węzły aż szumią od niepoprawnych idei, a teraz odejść i nie łamać regulaminu, medale nie upoważniają do zmian dla urzędnika;
Stwierdził Kapitan straży to stwierdzenie spowodowało że etator Leon wycofał się szybko i zniknął na schodach jakby się wtopił w mur.
Pozostała trójka przestała zmierzać do wyjścia z kazamatów, zachowanie urzędnika I-go stopnia było oburzające i prowokujące. Decajezyna był tak zaskoczony że pozwolił sobie na ukazanie twarzy przysuwając zasłonę by nabrać tchu, ukazała się koścista, ostro zakończona trójkątna twarz o dużych  oczodołach zakrytych okrągłymi szkłami oczach, usta miał pełne i bladoróżowe skażone grymasem pogardy, duży bardzo wąski nos. Jego zapadnięte policzki miały cerę żółtawą z wyraźnymi beżowymi plamami. Uwidocznione szczegóły pozwoliły obcemu na ocenę rzeczywistej rangi urzędnika w hierarchii  węzłów. Z zadowoleniem stwierdził że Gremium potraktowało go bardzo poważnie wyznaczając na przewodnika przedstawiciela VI kręgu. Odruchowo uniesiona zasłona opadła, ponownie zaczęły padać ciche argumenty i przeciwne racje w prowadzonym sporze gdy usłyszeli krzyk spod celi więźnia.
Szybko powrócili do wartownika i zastali go leżącego przy otwartych drzwiach a obok niego zawodził z żalu osobnik składający się z ruchomej poświaty znaczącej raz kontury a później wnętrze swojego materialnego ciała. Obcy rozpostarł swoją szatę pragnąc uchwycić zbiega w jej zwoje jednak więzień zdołał w formie świetlnego kręgu przemieścić się na ścianę i poruszając się szybko po każdym występie ścian i sufitu zdołał umknąć pomimo że Blogdon biegł za zbiegiem próbując dotknąć go choć skrawkiem szaty, w pościgu dotarł do zwieńczenia schodów, w którym mieściło się wielkie okno. Zdołał tylko zobaczyć poświatę pozostałą po promieniu na ogromnym parapecie. Zatrzymał się gwałtownie bo dotarła do niego myśl że natrafił na poważną intrygę rozgrywaną przez nieznanych graczy. Jego lśniąca szata straciła cały ruchomy świetlny ornament stając się czarnym tłumiącym wszelkie światło nadporem doskonałej czerni, w której zaniknął całkowicie przybysz.
Kapitan straży wchodząc na schody dostrzegł czerń wielkości gościa, której cień rozlewał się na ścianie i zatrzymał się oczekując dalszych poleceń od Blogdona jednak nic się nie zdarzyło. Wiedziony ciekawością wyciągnął dłoń by dotknąć przybysza jednak napotkał opór i jego palce wygięły się boleśnie napotykając na przeszkodę jakiej się nie spodziewał, gwałtownie cofnął rękę lecz uczucie potwornego zimna promieniało coraz dalej, paznokcie i palce poczerniały, zaczęły się zwijać powodując potworny ból.

Fodon pozbawiony możliwości wykonywania obowiązków zbliżył się do swojego przełożonego, spojrzał na zmienioną dłoń, odwrócił się z obrzydzeniem bo wiedział że etat Kapitana straży niedługo będzie do obsadzenia. Człowiek, od którego zależało jego życie i kariera rozpoczynał drogę do kresu poza węzeł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz