poniedziałek, 29 września 2014

Szedł, światło za jego plecami pozostało punktem, rozmazanym punktem w ciemnościach, pamiętał że powinien dojść do plaży nad ogromem szafirowej cieczy, uznanej przez niego za ocean, lecz nie zmoczył nóg tylko szedł po płaskiej, niczym nieograniczonej powierzchni. Zatrzymał się, dłonie ciążyły mu coraz bardziej, nagle opadł na kolana, uniósł do góry prawą rękę, gwałtownie uderzył w powierzchnię, którą miał pod stopami. Poprzez buty poczuł wibrację, delikatną, przypominającą drganie powietrza po uderzeniu serca w kielichu dzwonu lecz nie było nic słychać. Powtórzył cios drugą ręką, delikatny ledwo słyszalny dźwięk rozchodził we wszystkich kierunkach od miejsca zetknięcia z jego dłońmi. Nasłuchiwał brzmienia, nie słyszał dotąd podobnych dźwięków, usiadł wygodnie, wyciągając przed siebie nogi i ponownie uderzył w podłoże, dźwięki jakie wydobywał uderzając rytmicznie rękami zachwyciły go swoją niesłychaną głębią i kolorytem, chłonął to niespodziewane piękno zachwycony tworzoną w ciemnościach melodią. Oddał się całkowicie tworzeniu rytmu choć czuł zmęczenie, trwał  w akcie tworzenia dialogu bo zrozumiał że ma szansę w ten sposób dotrzeć do znalezienia wyjaśnienia i spełnienia założeń, które pchnęły go do poszukiwania potwierdzenia słów mających podobno wielowiekową historię.

Dźwięki nie znikały lecz powracały do niego w coraz bardziej złożonej formie jakby odbijały się i nakładały nie tracąc żadnego akordu, powstałego w trakcie wybijania rytmu przez siedzącego człowieka, siła nawracającej muzyki spowodowała że przestał uderzać w powierzchnię, położył się na plecach, słuchując opadających i unoszących się w przedziwnych frazach dźwięków, zamknął oczy, muzyka wypełniała każdą część przestrzeni wokół niego, miał wrażenie pływania w dźwiękach. Nic nie zakłócało harmonii jaka spowiła go kokonem spokoju, zasnął.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz